czwartek, 19 grudnia 2013

Green Pharmacy? - LUBIĘ TO!

Pierwszy raz z Green Pharmacy miałam do czynienia, kiedy otrzymałam balsam do włosów, o którym możecie poczytać tutaj. Od tamtej pory (to ponad już pół roku!) jestem wierna produktom tej marki. Dzisiaj przedstawię Wam moją opinię o kilku kosmetykach tej firmy



Składy-legenda:
- substancje myjące i spieniające
- substancje mogące powodować podrażnienia
- substancje nawilżające, wzmacniające i łagodzące
- ekstrakty o czynnym działaniu biologicznym
- substancje powłokotwórcze
- emolienty, substancje okluzyjne, pośrednio nawilżające



Szampon z nagietkiem lekarskim
oraz szampon z pokrzywą zwyczajną



Te szampony były używane co 2-3 tygodnie do głębszego oczyszczania skóry głowy, ponieważ zawierają detergent siarczanowy oraz betainę kokamidopropylową. Zazwyczaj spieniałam je metodą kubeczkową. Nawet kropla szamponu wymieszana z wodą tworzy gęstą, kremową pianę. Świetnie usuwają zanieczyszczenia i bez problemu zmywają oleje. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi wersja z pokrzywą, ale ta z nagietkiem spisywała się równie dobrze. Po tej pierwszej włosy nawet bez odżywki są dosyć miękkie, błyszczące i w miarę dobrze się rozczesują. Skóra głowy o dziwo nie piecze (siarczan auć, betaina auć, sól auć, a tu niespodzianka ;)) i nie łuszczy się płatami, co jest niewątpliwym plusem. Podejrzewam, że jednak po kilku myciach pod rząd skalp mógłby się przesuszyć, dlatego też używam tych szamponów tylko raz na jakiś czas.
Moja mama korzysta z nich codziennie lub co drugi dzień i jest tak samo zadowolona z działania jak ja. Poleca go także swoim koleżankom i rodzinie - wszystkim odpowiada i często przyznają, że zanikają u nich problemy takie jak wzmożone przetłuszczanie, krostki na skórze głowy czy łupież. Coś w tym musi być, prawda?
Szampon z nagietkiem lekarskim sugerowany jest do włosów normalnych i przetłuszczających, a z pokrzywą zwyczajną do włosów normalnych
Skład szamponu z nagietkiem lekarskim: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium ChoridePanthenol, Calendula Officinalis Flower Extract, Polyquaternium-10, PEG-12 Dimethicone, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Linalool 
Skład szamponu z pokrzywą zwyczajną: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Panthenol, Urtica Dioica (Nettle) Extract, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-10, Citric Acid, Parfume, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazilinone, Methylisothiazolinone, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol
Jak widać składy różnią się od siebie tylko ekstraktami, ilością (kolejnością) substancji powłokotwórczych oraz zapachem.
Pojemność: 350 ml
Cena: 7-9 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, E'Leclerc
Opinie KWC: Pokrzywa
Producent: Pokrzywa Nagietek


Żel do higieny intymnej łagodzący z szałwią i alantoiną



Tu będzie krótko. Pompka ułatwia dozowanie, płyn jest dosyć rzadki, ale wydajny. Dobrze myje, łatwo się pieni i nie podrażnia. Pachnie całkiem przyjemnie, delikatnie. Jednokrotnie umyłam nim włosy i w tej roli również dobrze się spisuje.
Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Salvia Officinalis Leaf Extract, PEG-4 Rapeseedamide, Allantoin, Panthenol, Citric Acid, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polyquaternium-7, Cocamidopropyl Betaine, Disodium EDTA, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Butylphenyl Methylopropional
Pojemność: 370 ml
Cena: 5-7 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, E'Leclerc
Opinie KWC: Żel
Producent: Żel

Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający


Zacznę od tego, że DZIAŁA! Z problemem wypadających włosów borykam się od dłuższego czasu. Produktu używam regularnie od ponad 2 tygodni i już widzę efekty. Oprócz ograniczenia wypadania o przynajmniej połowę, eliksir sprawił, że mam na głowie las baby hair. Nakładam go na suche już włosy. Aplikacja jest bardzo przyjemna. Głównymi plusami są miły zapach i fantastyczny aplikator, który rozpyla mgiełkę prawie punktowo - jest bardzo skoncentrowany. Dzięki temu trafiam dokładnie w wytyczone przedziałki i nie moczę połowy włosów. Używałam go nawet 2-3 razy dziennie. Nie skleja włosów u nasady i w moim przypadku przedłuża świeżość o jeden dzień. Dodatkowym atutem jest przyjemne nawilżenie, które czuje się nie tylko bezpośrednio po aplikacji, ale także kilka godzin po. W przypadku skóry skłonnej do przesuszeń, jest to niewątpliwie ogromna zaleta. Dwa lub trzy razy czułam przyjemne mrowienie skalpu. Po raz pierwszy doświadczyłam czegoś takiego, ale to znak, że składniki (mimo braku promotora przejścia) w jakiś sposób wpływają na skórę. Spotkałam się z wieloma opiniami, że butelka jest nieporęczna - ja mam zupełnie odmienne zdanie na ten temat. Świetnie leży w dłoni, a pompka dozuje płyn nawet w pozycji poziomej. Wydajność jest raczej dobra. Jednorazowo używam bardzo dużo płynu, a od początku grudnia mam połowę butelki. Jest to naprawdę świetny bezalkoholowy (!!!) produkt w niskiej cenie i bardzo dobrej dostępności.
Skład: Aqua, Lupinus Angustifolius (Lupine) Extract, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Arctium Lappa (Burdock) Extract, Hydrolized Soy Protein, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool
Pojemność: 250 ml
Cena: 7-9 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, E'Leclerc
Opinie KWC: Eliksir
Producent: Eliksir

Jedwab w płynie

Jedwab od Green Pharmacy, mimo że nie ma w sobie ani miligrama cząsteczek jedwabiu, działa świetnie. Używam go nie tylko do zabezpieczania końcówek, ale całych włosów. Wygładza i dyscyplinuje, ułatwia rozczesywanie i nadaje miękkość. Jest niesamowicie wydajny! Już dwie krople wystarczają na pokrycie całej długości. Nie skleja, nie obciąża, a bardzo ładnie nabłyszcza. Pompka działa gładko, nie zacina się. Skład jest bogaty w olejki i na szczęście bez alkoholu etylowego.
Skład: Cyclopentasiloxane, Dimeticonol, Olea Europea (Olive) Fruit Oil, Aloe Barbadensis Extraxt, Oryza Sativa (rice) Germ Oil, Camellia Sasanqua (Camellia) Seed Oil, Pinus Sibirica Nut OilParfum, Limonene , Citronellol ,Geraniol, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Farnesol, Amyl Cinnamal 
Pojemność: 30 ml
Cena: 6-9 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, E'Leclerc
Opinie KWC: Jedwab
Producent: Jedwab


Krem do stóp przeciw odciskom i zgrubieniom
z kwasami AHA i olejkiem cedrowym


Krem ładnie nawilża i wygładza, jest bardzo lekki. Szybko się wchłania. Niestety działa dosyć wolno i na efekt w 100% gładkich stóp trzeba poczekać. Opakowanie jest miękkie, a otwór wylotowy niewielki, więc łatwo wydobyć pożądaną ilość kremu. Nie każdemu może podobać się zapach. Mi osobiście kojarzy się z kostką do toalet o zapachu leśnym. Dzięki dodatkowi mentolu i kamfory na długo możemy cieszyć się uczuciem świeżości.
Skład: Aqua, Paraffinum LiquidumUreaCetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Glycerin, Juglans Regia Seed Oil, Isopropyl Alcohol, Lanolin, Pinus Sibirica Nut Oil, Allantoin, Menthol, Chamomilla Recutita Leaf Extract, Camphor, Salicylic Acid, Lactic Acid, Abies, Alba Leaf Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Beta -Carotene, Xanthan Gum, Aloe Vera Leaf Juice, Parfum, DMDM- Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol, Coumarin, Buthylphenyl  Methylpropional
Pojemność: 50/75 ml
Cena: 4-7 zł
Dostępność: Rossmann, Drogerie Natura, E'Leclerc
Opinie KWC: Krem do stóp (uwaga, część opinii dotyczy produktu ze starym składem)
Producent: Krem

Podsumowując

Produkty Green Pharmacy w moim przypadku spisują się na 5. Mają prześliczne opakowania. Plastik i etykieta przywołują na myśl stare butelki apteczne z ciemnego szkła z nalepką z pożółkłego papieru. Jeszcze nie zawiodłam się na obietnicach producenta i każdy z wymienionych produktach działa tak, jak jest to opisane na etykietce. Dodatkowy plus za niską cenę i dobrą dostępność.
Już niedługo będę testować balsam z olejkiem łopianowym. A z pewnością chciałabym wypróbować scrub do stóp, krem do stóp z olejem z orzechów włoskich, jakiś krem do rąk (jak już zużyję swoje spore zapasy), szampon z ekstraktem z granatu, szampon z dziegciem i peelingi do ciała.

Co dodałabym do asortymentu? Pomadki i balsamy ochronne do ust, peeling enzymatyczny do twarzy, eliksir przeciwłupieżowy, mydło do rąk w piance i dobry krem do okolic oczu.
Czy zmieniłabym składy? To zależy. Na pewno dobrym rozwiązaniem byłoby usunięcie soli jako substancji zagęszczającej w szamponach i żelu do higieny intymnej. W kremie do stóp, który testowałam, zamieniłabym parafinę na jakiś naturalny olej (masło shea, kokos? albo chociaż zwiększyć stężenie oleju z orzechów włoskich), zastanowiła się, czy alkohol izopropylowy jest konieczny oraz przydałoby się zwiększyć minimalnie stężenie kwasów.
Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń ;)

Używałyście produktów Green Pharmacy? Macie jakieś hity i must-have?


*zdjęcia produktów zapożyczone ze strony elfa-pharm
_________________________________________________________________________

Jeśli podobają Ci się moje wpisy i chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych polub mnie na Facebooku


wtorek, 17 grudnia 2013

50 faktów o mnie

Mimo że prowadzę bloga już 1,5 roku tak naprawdę niewiele o mnie wiecie. Dzisiaj się to zmieni i przy okazji trochę się pokażę.
Czytajcie, oglądajcie ;)



1. Jestem kosmetycznym chomikiem. Głównie są to kosmetyki pielęgnacyjne. Balsamów do ciała, olejków, czy maseł mam ponad 20, z czego ponad połowa otwarta i stoi praktycznie nieużywana. Może jesteście chętne na wymiankę? ;)

2. Zawsze byłam i jestem szczupła. Obecnie ważę 49 kg przy wzroście 166, więc jestem na granicy niedowagi wg. wskaźnika BMI. Bywało też znacznie gorzej ;) Najlepiej czułam się w swoim ciele, kiedy ważyłam 53 kg, a było to jakoś ponad 1,5 roku temu.

3. Od dziecka mam słomiany zapał. Przez rok uczęszczałam na lekcje baletu, pół roku grałam na gitarze basowej, 3 miesiące uczyłam się tańca towarzyskiego... oj sporo jeszcze mogłabym wymienić. Aż dziw, że mój blog jeszcze jakoś funkcjonuje. Poprzednie 2 lub 3 prowadziłam bardzo, bardzo krótko.

4. Mam 19 lat i jestem na pierwszym roku technologii chemicznej na Politechnice Poznańskiej. Jestem bardzo zadowolona z wyboru.

5. Zawsze marzyłam o długich włosach. Sumiennie zapuszczałam je do I Komunii Świętej i wtedy były najdłuższe w całym moim życiu. Ścięłam je niedługo później i od tamtej pory do mniej więcej 2 klasy liceum nie były dłuższe niż do łopatek.

6. Uwielbiam spać. Nie ma takiej pory, kiedy nie mogłabym się położyć i nie zrobić sobie drzemki.

7. Panicznie boję się płazów, gadów i ptaków większych od sikorki. Gdyby ktoś zdecydował się położyć na mnie ropuchę, najpierw bym umarła, a potem delikwenta zabiła.

8. Kontynuując temat fobii... Mój dom rodzinny jest na wsi i moi sąsiedzi mają kury oraz kaczki/gęsi (kompletnie nie rozróżniam). Czasem kupujemy od nich jajka. O ile kur boję się tylko trochę (bo uciekają, jak się zrobi kilka lekkich wykopów w powietrze), o tyle jak zobaczę kaczkę/gęś nie wejdę na posesję. Brr nigdy nie zapomnę widoku wielkiego białego ptaka, który biegnie w moim kierunku wymachując skrzydłami i wściekle sycząc.

9. Moimi ulubionymi zwierzakami są koty. Nie wyobrażam sobie w przyszłości nie mieć kota lub dwóch. Ewentualnie pięciu.

10. Przez całe swoje dotychczasowe życie miałam 7 kotów, 3 psy i chomika. W moim mieszkaniu studenckim nie bardzo jest możliwość trzymania jakiegoś zwierzaka, ale w planach mam zakup małego chomika dżungarskiego. Jest to na tyle bezproblemowe zwierzątko, że mogłoby zostać samo na weekend, a na dłuższy czas na pewno transportowałabym go ze sobą.

11. Mój komputer to mały netbook i nie wyobrażam sobie zmienić go na coś większego. Mogę go bez problemu wrzucić do torebki, jest lekki, poręczny i prawdę mówiąc poleciłabym go każdej kobiecie.

12. W mojej szafie znajdziecie ubrania głównie czarne, szare, granatowe oraz gamę od brązu do beżu (1500 odcieni). Odzież w innych kolorach można policzyć na palcach obu rąk. Ubieram się raczej klasycznie, dzięki czemu dowolnie zestawiona "góra" z "dołem" zawsze będą do siebie pasować. To jest mój mały sukces i cieszę się, że udało mi się to wypracować.

13. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam wzór paisley pokazany poniżej. Często nawet nieświadomie kupuję rzeczy, które go na sobie mają. Ubrania, pościel, jakieś akcesoria... nawet jedna ściana w pokoju jest taka! Pewnie pamiętacie, że dawniej tło bloga też było w te wzorki.

14. Mam brata bliźniaka i jesteśmy zupełnymi przeciwieństwami.

15. Jestem straszną bałaganiarą, mimo że lubię porządek. Jak już się zabieram za sprzątanie, robię to bardzo dokładnie.

16. Przez kilka lat jeździłam konno, a bryczesy do tej pory są najwygodniejszymi spodniami do chodzenia po domu.

17. Prawo jazdy mam nieco ponad rok i zdałam je za drugim podejściem.

18. Do tej pory czasami oglądam sobie kreskówki.

19. W moim ciele nie lubię mojego nosa, stóp i braku odpowiednich proporcji między nogami a tułowiem.

20. Za to lubię moje oczy i włosy.

21. Mam małe uszy. Ludzie często zwracają na to uwagę ;)

22. Uwielbiam planować. Kalendarz jest u mnie obowiązkowy. Często w notesie kreślę różne tabelki, wykresy etc. żeby lepiej rozplanować czas, czy wydatki

23. Już od kilku dobrych lat w szkole notuję na pojedynczych kartkach, które później wpinam do segregatora. Taki system w moim przypadku sprawdza się idealnie.

24. Nienawidzę wystąpień publicznych. Zawsze się trzęsę z nerwów.

25. Jedyne kolory, jakie toleruję na swoich paznokciach to kolor wina i delikatny lakier do frencha.

26. Nie mam ręki do kwiatów.

27. Uwielbiam czytać kryminały! Zwłaszcza te szwedzkie.

28. W poprzednim życiu mieszkałam w Indiach. To naprawdę wiele by wyjaśniało ;)

29. Nie przepadam za gotowaniem. Ale robię to praktycznie codziennie i jeszcze nie miałam jakiejś dużej wpadki

30. Nie lubię pływać. Basen, jezioro... To nie dla mnie

31. Moimi ulubionymi fast foodami są iTwisty z KFC i hamburgery z McDonalda

32. Jako dziecko byłam bardzo wybredna. Mniej więcej do 15 roku życia jedyną "potrawą" jaką jadłam na wigilii był chleb z masłem i ciasta. Do tej pory nie lubię barszczu i ryb słodkowodnych, ale resztą zajadam się ze smakiem

33. Przez kilka lat śpiewałam w chórze dziecięcym Biedronki

34. Jestem zodiakalną Panną.

33. Kiedyś bardzo nie lubiłam swojego imienia, zwłaszcza kiedy ludzie bardzo je zdrabniali. Teraz w ogóle mi to nie przeszkadza.

34. Jestem skowronkiem. Nie mam problemu z tym, żeby obudzić się o 7 rano w niedzielę. Nawet jeśli położyłam się do łóżka o 3.

35. Mój pokój w domu rodzinnym jest bardzo ciemny. Ma okno wychodzące na północny-wschód i tapety, jakie sobie wybrałam to ciemny fiolet i ciemny turkus z czarnymi wzorami. Mimo tego czuję się w nim wspaniale i wiem, że w przyszłości raczej nie zostanę fanką pastelowych wnętrz.

36. Nie lubię się spóźniać i denerwuje mnie to, kiedy inni to robią. Zwłaszcza jeśli nawet o tym spóźnieniu nie poinformują mnie wcześniej. Już raz zdarzyło mi się po prostu pójść sobie z umówionego miejsca bez żadnej informacji. Jak ktoś nie szanuje mojego czasu, to dlaczego ja mam szanować jego?

37. Telewizor mógłby dla mnie nie istnieć. W Internecie mogę w każdej chwili obejrzeć to, co mnie interesuje. Bez 10-minutowych przerw na reklamy

38. Uwielbiam oglądać seriale. Obecnie pochłaniam wszystkie odcinki Bones.

40. Do śniadania piję białą słodką kawę rozpuszczalną.

41. Moim ulubionym daniem jest kurczak z ryżem w sosie śmietanowo-ziołowym

42. 3/4 życia spędzam w łóżku. Śpię, jem, drzemię, czytam, uczę się, korzystam z komputera...

43. Bardzo łatwo się denerwuję i wzruszam.

44. W podstawówce byłam święcie przekonana, że w życiu pójdę w kierunku humanistycznym. Wybrałam się do gimnazjum o takim profilu i dopiero w 3 klasie stwierdziłam, że jednak mam umysł ścisły.

45. Uwielbiam chodzić na spacery! Słuchawki w uszach, głośna muzyka, wygodne buty i mogę iść na koniec świata

46. Nie lubię oglądać horrorów. Boję się własnego cienia, a po takich filmach wyobraźnia naprawdę mocno pracuje. Żeby oszczędzić sobie nerwów po prostu omijam filmy grozy.

47. Ale lubię filmy akcji, w których dużo się dzieje.

48. Często mam sny, w których biegam jak gepard lub latam.

49. Nie lubię konfliktów, dlatego często gryzę się w język i nie mówię tego, co mi nie pasuje w obawie o kłótnię, która może z tego wyniknąć.

50. Jestem zmarźluchem. W dodatku mam problemy z krążeniem, co skutkuje wiecznymi zimnymi stopami i dłońmi.

To tyle!
Macie jeszcze jakieś pytania? Może niektóre fakty można przypisać również do Was? :)

sobota, 23 listopada 2013

Pomadki i balsamy - moi ulubieńcy do pielęgnacji ust

Wypróbowałam już wiele rodzai różnych ochronnych mazideł do ust, zaczynając od zwykłej wazeliny kosmetycznej aż po pigmentowany balsam nabłyszczający. Wbrew pozorom (a przede wszystkim obietnicom producentów ;)) nie wszystkie z nich zapewniły choćby dostateczną ochronę.
W tym poście skupię się tylko na produktach, z których jestem bardzo zadowolona i które mogę polecić. Kolejność bez znaczenia.



Carmex Classic

Kosmetyk "kultowy", chyba każdy już o nim słyszał. Nie miałam wersji w słoiczku, ale dwukrotnie używałam tej w tubce. Mamy do wyboru jeszcze sztyft. Dodatkowym plusem jest kilka rodzai zapachów.
Z opakowania łatwo wydobyć pożądaną ilość produktu.
Skład: Petrolatum, Lanolin, Cetyl Esters, Theobroma Cacao Seed Butter, Cera Alba, Paraffinum Liquidum, Camphor, Menthol, Salicylic Acid, Vanilin
Balsam, jak większość dostępnych na rynku opiera się na wazelinie, która skutecznie chroni przed wysuszeniem ust podobnie jak odżywcza lanolina i masło kakaowe, a także syntetyczny i pszczeli wosk, których zadaniem dodatkowym jest nabłyszczanie oraz parafina. Kamfora (o właściwościach antybakteryjnych), mentol i wanilina to substancje zapachowe - nie każdemu może to odpowiadać Mentol jednocześnie nadaje uczucia chłodu. Kwas salicylowy pełni funkcję konserwantu, ale może też przyczyniać się do delikatnego złuszczania obumarłych komórek. Dzięki temu szybko znikają z warg suche skórki.
Uważam, że jest to dobry kosmetyk dla wszystkich, którzy lubią zapach kamfory, mentolu i wanilii. Sprawdza się dosyć dobrze, jednak trzeba go używać systematycznie aby mieć gładkie usta. Do minusów, o których muszę wspomnieć należy gorzki smak i zbyt klejąca konsystencja, w przypadku, gdy nałożymy go w zbyt dużej ilości.
Opinie KWC
Cena: około 10 zł / 10 g
Dostępność: bardzo dobra - większość drogerii

Alterra

Jest to jeden z moich faworytów. Ma świetny skład i działanie. Wspaniale radzi sobie nie tylko zimą, ale także latem. Uwielbiam też jego zapach - słodki, miodowy. Opakowanie to najlepsza wg mnie forma dla tego typu kosmetyków - sztyft. Wiele osób skarżyło się na słabą jakość plastiku, ale ja oceniam go bardzo dobrze. Przeszedł pozytywnie wszystkie crash-testy ;)
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea Fruit Oil*, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil*, Daucus Carota Sativa Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol
Bazą są olej rycynowy (który mocno nabłyszcza), olej kokosowy i wosk pszczeli. Dalej w składzie mamy wosk candelilla, kwasy tłuszczowe, masło shea, oliwę z oliwek, wit. A, subst. zapachową, olej słonecznikowy, olej z rumianku (pewnie macerat ;)), ekstrakt z marchewki (zawierający wiele przeciwutleniaczy), barwik beta-karoten, wit E.
Jest to prawdziwa bomba odżywcza i każdy składnik przyczynia się do pielęgnacji ust. Co tu dużo mówić... Koniecznie trzeba wypróbować!
Opinie KWC
Cena: 5,60 zł / 4,8 g
Dostępność: Rossmann


Regenerum

Jest to dosyć nowy produkt, jednak mogę go w 100% polecić każdemu (tak jak olejek do paznokci, ale o nim innym razem). Jest to stały mieszkaniec mojej torebki i działa praktycznie natychmiast po użyciu. Wraz z pomadką Alterry są moimi osobistymi KWC. Świetnie wygładza i nawilża. Od pomadki z Alterry odróżnia ją tylko skład, kolor bardziej zbita konsystencja oraz owocowy zapach.
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cera Alba, Cera Microcristallina, Petrolatum, Caprylic, Capric Trigliceryde, Octyldodecanol, Ethylhexyl Methoxycinnamate Bht, Sesamum Indicum Seed Oil, Hippohae Rhammonides Fruit Extract, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Hydrogenated Polyisobutene, Magifera Indica Seed Butter, Copernicia Ceifera Was, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Polyethylene, Panthenol, Titanium Dioxide, Alumina, Stearic Acid, Caprylyl Glycol, Caprylhydroxamic Acid, Glycerin, Parfum, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Asachis Hypogaea Oil, Tocopherol
Cena: około 10 zł / 5 g
Dostępność: większość aptek


Tisane w słoiczku i sztyfcie

Miałam ten balsamik w słoiczku, jednak ze względu na niehigieniczną aplikację zakupiłam także wersję w sztyfcie, żeby móc jej używać będąc poza domem. Dużym zdziwieniem dla mnie jest to, że produkty pozornie te same, w różnych opakowaniach działają nieco inaczej. Ani lepiej, ani gorzej, ale zdecydowanie inaczej. Ale poza tym nie mam nic do zarzucenia. Świetny produkt, chyba nie ma osoby, która by o nim nie słyszała. Bardzo dobrze odżywia i wygładza.
Skład w słoiczku: Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin
Skład w sztyfcie: Olea Europaea Oil, Sucrose Tetrastearate Triacetate, Ricinus Communis Seed Oil, Petrolatum, Hydrogenated Coco Glycerides, Paraffin, Lanolin, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Extract & Silybum Marianum Extract, Cera Alba, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopheryl Acetate, Sorbitan Isostearate, Ethyl Vanillin, Tribehenin, Propylparaben, Methylparaben
I w tym momencie widzimy, że to produkt w formie pomadki to nie jest to samo, co produkt w słoiczku. Różnią się wieloma składnikami i ciężko porównać, który z nich jest lepszy.
Opinie KWC (słoiczek) i KWC (pomadka)
Cena: 6,7 zł / 4,7 g (słoiczek) i 10 zł / 4,9 g
Dostępność: Super-pharm, apteki

A wy jak pielęgnujecie usta zimą? :)

niedziela, 27 października 2013

Moja opinia o dzbanku filtrującym Dafi

Od miesiąca jestem posiadaczką dzbanka Daf, który dzięki zamontowanemu filtrowi dodatkowo oczyszcza wodę. Mam model Atri 2,4 l.  Czy sprawdził się u mnie w domu?


Od producenta

Filtrowanie wody zapobiega osadzaniu się kamienia w czajniku 
i ekspresie oraz sprawia, że z Twoich filiżanek i kubków znika nieprzyjemny osad.  Filtr Dafi usuwa też z wody posmak chloru oraz mętny żółtawy kolor pojawiający się w wyniku kontaktu wody z instalacją wodociągową. 
Oczyszczona przez filtr woda zapewnia więc zdrowe i smaczne napoje na co dzień.  Osoby, które potrzebują czystej wody do bieżącego użytku w kuchni, mogą z powodzeniem sięgnąć po dzbanek Atri. Można w nim szybko przefiltrować wystarczającą ilość wody do przygotowania kawy, herbaty czy też niewielkiego posiłku. Samo filtrowanie całej pojemności dzbanka trwa około 2 minuty. 
Dzbanek Atri to także doskonałe rozwiązanie dla osób aktywnych i uprawiających sport, które mogą zastąpić wodę butelkowaną wodą z filtra. 


Wkład filtrujący działa sprawnie przez około 30 dni, potem należy go wymienić. Zaznaczając na wskaźniku manualnym dzień i miesiąc zmiany filtra, po upływie miesiąca nie zapomni się o kolejnej wymianie wkładu. 

Wypełnienie dzbanka wodą kranową dzięki funkcjonalnie skonstruowanemu wlewowi staje się wygodne i proste. Wlew z uchylną klapą otwiera się w momencie przesunięcia do siebie suwaka, pod którym znajduje się wskaźnik. W ten sposób dzbanek można łatwo napełnić wodą bez zdejmowania pokrywy, a klapa chroni wnętrze dzbanka przed zanieczyszczeniami i kurzem.

Niewielki dzbanek Atri został stworzony z myślą o singlach, osobach starszych i młodych ludziach, którzy przygotowują w kuchni głównie napoje, a mniej gotują. Do tego modelu dzbanka używa się wkładów Classic - filtrujących około 100-150l wody - czyli ilość adekwatną do potrzeb jego użytkowników. 


Moja opinia

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z dzbankiem filtrującym - od kilku lat korzystamy z dzbanka firmy Brita (oraz wkładów filtrujących Dafi) w moim domu rodzinnym. Poznańska woda jest naprawdę bardzo twarda i zanieczyszczona. Widać to chociażby po "kożuchu", który osadza się na kubku od herbaty (i który ciężko usunąć). Tym bardziej ucieszyłam się, że w moim mieszkaniu studenckim także będę mogła cieszyć się czystą i smaczną wodą, bo różnica jest naprawdę zauważalna. Co zaobserwowałam w trakcie stosowania dzbanka?
plusy:
+ herbata jest idealnie klarowna, nie ma osadów, a szklanka po wypiciu jest praktycznie czysta
+ przefiltrowana woda po prostu smakuje. Nie wiem, jak to działa, ale działa
+ "tą wodą można się dobrze nawodnić" jak to określił zwięźle luby pewnego ranka po imprezie - co mówi samo przez siebie ;))
+ koszty! - zakładając, że 1,5 l woda kosztuje 1,80 zł, to 150 litrów kosztuje 180 zł. W tej cenie mamy 4 dzbanki. Widzicie różnicę? Jednorazowy koszt dzbanka to 43,25 zł. Potem dochodzi tylko comiesięczne kupowanie filtrów. Często są na nie promocje w Rossmannie (chyba? muszę podpytać rodzicielkę i dodam ewentualne sprostowanie) i można dorwać 2 sztuki za dosłownie kilka złotych.
+ kamień - to akurat obserwacja z domu rodzinnego, bo w moim mieszkaniu obiektywne testy na wspólnych sprzętach są trudne w wykonaniu. Osadza się zdecydowanie mniej kamienia w czajniku, czy żelazku, co przedłuża żywotność takich urządzeń - tu znowu widzimy oszczędność pieniędzy
+ kilka kolorów do wyboru - można dopasować dzbanek do praktycznie każdego wnętrza


minusy - żeby nie było, że jest tak różowo:
+ manualny indykator - czyli wskaźnik pokazujący, kiedy należy wymienić filtr. W dzbanku Brity, który mam w domu jest elektroniczny i w dodatku widoczny bez wysuwania wskaźnika. Uważam, że jest to lepsze rozwiązanie. W dzbanku Dafi z manualnym wskaźnikiem trzeba samemu ustawić datę. Martwię się, że suwaczki po czasie się "wyrobią" i będą same zmieniać położenie
- dzbanek składa się z dwóch pojemników. Górny, do którego nalewamy wodę, i dolny, w którym gromadzi się już przefiltrowana woda. Niestety górny pojemnik ma niewielką pojemność i przefiltrowana z niego woda wystarcza na mniej więcej 2 szklanki napoju (400-600 ml). Jest to pewne nieudogodnienie, ale można po prostu górny pojemnik napełnić 2 razy i można cieszyć się około 1-1,2 l przefiltrowanej wody.

Pamiętajmy, że należy spożywać dziennie około 2-2,5 l wody. Jest to ważne nie tylko dla dobrego funkcjonowania organów wewnętrznych, ale także daje o sobie znać na zewnątrz. Dobrze nawodniony organizm to sprężysta i nawilżona skóra. Włosomaniaczkom polecam używanie przefiltrowanej wody do ostatniego płukania włosów lub nawet do ich mycia - będą bardziej miękkie i błyszczące.


_____________________________________________

A Wy korzystacie z dzbanków filtrujących? Zachęcam do podzielenia się doświadczeniami

sobota, 12 października 2013

Aktualności!

Co się u mnie działo ostatnio?



1. PRZEPROWADZKA
W związku z rozpoczęciem studiów na Politechnice Poznańskiej (Technologia chemiczna) wyprowadziłam się z mojego rodzinnego domu. Planowanie przeprowadzki, a potem wprowadzenie planu w życie zajęło mi więcej czasu niż myślałam. Połowy nie wzięłam za pierwszym transportem, zapomniałam rzeczy oczywistych i moją głowę ciągle zaprzątały myśli "to wziąć", "to spakować", "to koniecznie kupić", "to podebrać z domu" etc. Po dwóch tygodniach mogę stwierdzić, że to chyba końcówka tego kotła. Szkoda tylko, że zacznie się kolejny...:

2. STUDIA
Nie wiem, kto stwierdził, że studia to czas spędzony głównie na bachanaliach. Wiem tylko, że kłamał (albo był geniuszem). Nie mam dużo zajęć, ale mam sporo do robienia w domu. No cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ;)

3. Zanim zmieniłam miejsce zamieszkania miałam okazję brać udział w bardzo miłym wydarzeniu - SPOTKANIU BLOGEREK Z KUJAWSKO-POMORSKIEGO
Spotkałyśmy się w miejscu, którego nie znałam wcześniej. Klubokawiarnia 1138 to ciekawe miejsce (i jest całkiem dobra kawka ;)) i  pasowała klimatem do naszego spotkania. Bardzo ciekawe, a zarazem różnorodne były prezentacje reprezentantów 3 firm: 
- Colway - od przedstawicieli dowiedziałyśmy się o zbawiennym wpływie kolagenu na... na wszystko (można go stosować nawet na gałki oczne, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem). Państwo Krystyna Derbin i Krzysztof Kaźmierski szczegółowo opowiedzieli o każdym z produktów. Do przetestowania dostałam żel do twarzy (a także ciała i włosów). Napiszę o nim kilka słów w osobnym poście. Jeśli jesteście zainteresowani, spojrzyjcie tutaj

- Soraya - prezentacja była interesująca i  można było powąchać produkty, pomacać, przetestować na skórze... - coś co kobiety lubią najbardziej. Panie Dagna i Magda zapoznały nas ze "słodką serią" i powiem szczerze, że jestem bardzo zachęcona do używania tych produktów

- Organiqe - reprezentantka bydgoskiego sklepu (który możecie znaleźć w FocusMall) opowiedziała nam o najciekawszych produktach. Z chęcią zapoznam się z pełną ofertą :)


Następnie przyszedł czas na prezenty od sponsorów. Nie spodziewałam się, że tyle firm zechce zrobić nam tak miłe niespodzianki.




Szkoda tylko, że musiałam wyjść wcześniej i nie zdążyłam porozmawiać z większością dziewczyn. Cieszę się jednak, że poznałam bliżej kilka osób :)


Dziękuję wszystkim, a zwłaszcza organizatorkom - musiałyście się bardzo napracować.
Zdjęcia wykonała Marianna Wnuk.

4. PIELĘGNACJA
Jak tylko będę mieć dłuższą chwilę napiszę kilka słów o mojej pielęgnacji włosów we wrześniu i październiku. Dzisiaj dostałam w łapki hennę, więc jutro kolejne farbowanie :)

środa, 2 października 2013

Wyniki rozdania

Nie spodziewałam się, że tyle osób będzie zainteresowanych udziałem w rozdaniu. Liczę na to, że nowi czytelnicy nie zrezygnują z obserwowania mojego bloga.
Dla przypomnienia do wygrania były:
- olej Sesa
- nożyczki fryzjerskie
- maska Biovax do włosów słabych ze skłonnością do wypadania
- maska Bioetica Crema di Essenza


Powyższe nagrody wygrywa mich89asia! Serdecznie gratuluję :)

_________________________________________________________________________________


Zachęcam również do odwiedzania bloga moich współlokatorów oraz polubienia fanpage


wtorek, 10 września 2013

Daj włos! - o akcji Rak'n'Roll z Michaliną w roli głównej

Michalina była posiadaczką pięknych, długich włosów, o jakich marzy wiele włosomaniaczek, jednak postanowiła coś zmienić w swoim wyglądzie.




"O możliwości oddania włosów na cel dobroczynny dowiedziałam się od mojej przyjaciółki. Potem poszukałam w Internecie i znalazłam fundację Rak'n'Roll."


Daj włos!
… to najnowsza akcja i jednocześnie apel fundacji Rak’n’Roll wszystkich, którzy zmieniając fryzuję, chcieliby zrobić coś dobrego dla innych. Fundacja zbiera włosy, które będą przeznaczone na peruki dla kobiet walczących z rakiem.

Włosy to jeden z najważniejszych atrybutów naszego wyglądu, choć zwykle nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo one dla nas znaczą. Utrata włosów zawsze niekorzystnie wpływa na nasze samopoczucie. Dotkliwie przekonują się o tym osoby będące w trakcie leczenia chemioterapią. Utrata włosów, to skutek uboczny chemioterapii, który przeraża chorych najbardziej. W trakcie leczenia fatalne samopoczucie fizyczne łączy się ze słabą formą psychiczną. Fundacja Rak’n’Roll pokazuje, że również w trakcie leczenia chemioterapią warto dbać o swój wygląd zewnętrzny, gdyż poprawia to samopoczucie, a przede wszystkim motywuje do działania i dodaje dużo energii. Ładna, dobrze dobrana peruka, poprawiając wygląd, może zdecydowanie poprawić kondycję psychiczną i samopoczucie chorego.

Obecnie w Polsce peruki z naturalnych włosów są tylko częściowo refundowane przez NFZ. W odpowiedzi na tą sytuację ruszyła akcja „Daj włos”. Fundacja Rak’n’Roll angażuje zakłady fryzjerskie i osoby, które zmieniając fryzurę, chciałyby zrobić dobry uczynek. Przekazanie Fundacji ściętych włosów, pozwoli na zrobienie naturalnych peruk dla kobiet poddających się chemioterapii. Fundacja nawiązuje współpracę z salonami fryzjerskimi, które będą zbierać ścięte włosy i przekazywać je firmie, która produkuje peruki. W akcji może wziąć udział każdy, kto zmieniając swój wygląd chce zrobić coś dobrego dla innych. 

(źródło)


Wymagania i zasady są bardzo proste. Wystarczy minimum 25 cm włosów do ścięcia, ostre nożyczki, gumki recepturki, koperta, długopis i trochę chęci ;) Szersze informacje na ten temat możecie znaleźć TUTAJ



"Co mnie do tego skłoniło? Nie wiem. Po prostu lubię pomagać innym, Niektórzy radzili mi sprzedać włosy, ale dla mnie o wiele cenniejsza była bezinteresowna pomoc."



"Wiem, że dla większości dziewczyn szczytem marzeń jest posiadanie długich, zdrowych włosów, ale jeśli którakolwiek z Was zastanawia się nad zmianą swojej fryzury - zróbcie to! Nie ma na co czekać. Włosy szybko odrosną, będą jeszcze bardziej zdrowe i mocniejsze, a Wy pomożecie innym kobietom. Chociaż ja nie mogę się doczekać, aż będę mogła wszystkie upiąć u góry w koka, nie żałuję ani centymetra ściętych włosów :)"



________________________________________________________________

Może któraś z Was przyłączy się do akcji?


Przy okazji zapraszam na bloga Michaliny, którego współtworzy z Anią. Proste w wykonaniu, ale smaczne i nietypowe dania oraz piękne zdjęcia... Zdecydowanie polecam zajrzeć :)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdanie!

Z okazji 100 posta na moim blogu postanowiłam zorganizować rozdanie, w którym wygrać można atrakcyjne (moim zdaniem) nagrody :)




Do wygrania są:

- olej SESA 90 ml - znany z wspaniałych właściwości pobudzających cebulki do pracy. Przyspiesza wzrost włosów, nabłyszcza je i nawilża
- nożyczki fryzjerskie Silver Touch 70055 5 cali - przydatne jeśli chcemy pozbyć się zniszczonych końców lub podciąć włosy samodzielnie (ach ten strach przed fryzjerami ;))
- maska Biovax do włosów słabych ze skłonnością do wypadania 250 ml - mój osobisty KWC - nie mogło tu jej zabraknąć
- maska Bioetika Crema di Essenza 500 ml - wielki słój maski, która powinna sprawdzić się na każdych włosach


Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Fellogen - czyli ja. Nagrody są fundowane przeze mnie, nowe, oryginalnie zapakowane.
2. Rozdanie skierowane jest dla stałych czytelników mojego bloga (obserwatorów obecnych i przyszłych).
3. Trwa ono od 19 sierpnia 2013 do 30 września 2013 (do godziny 23.59). Zastrzegam prawo do przedłużenia rozdania w przypadku liczby zgłoszeń mniejszej niż 30.
4. Nagrody wygrywa jedna osoba.
5. Wysyłka tylko na terenie Polski. Koszty przesyłki pokrywa organizator.
6. Osoba, która wygra, zostanie poinformowana o tym drogą mailową w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania. Na maila zwrotnego z adresem do wysyłki czekam 3 dni, potem odbędzie się powtórne losowanie.
7. Warunkiem uczestnictwa w rozdaniu jest poprawne wypełnienie formularza.
          a) warunkiem koniecznym do udziału w rozdaniu jest publiczne obserwowanie bloga i podanie adresu email oraz umieszczenie tych danych w odpowiednich rubrykach (1 los)
          b) dodatkowe losy można otrzymać za:
                    - polubienie mojego funpage na Facebooku oraz wpisanie imienia i nazwiska w odpowiedniej rubryce (+ 3 losy)
                    - dodanie mojego bloga do blogrolla (+ 2 losy)
                    - umieszczenie informacji o rozdaniu na bocznym pasku bloga (+ 2 losy) lub/i w zakładce na górze bloga (np. "KONKURSY) (+ 1 los) lub/i we wpisie (+ 2 losy). Za utworzenie osobnego wpisu na blogu dotyczącego tylko tego rozdania można uzyskać aż 3 dodatkowe losy.
8. Zgłoszenie do konkursu oznacza akceptację regulaminu oraz zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).
9. Rozdanie nie podlega Ustawie z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).




SERDECZNIE ZAPRASZAM!

niedziela, 18 sierpnia 2013

Suplement "Wyciąg ze skrzypu polnego + drożdże + witaminy"

Dokładnie 19 lutego rozpoczęłam 3-miesięczną kurację suplementem diety zawierającym składniki pozytywnie wpływające na włosy, skórę i paznokcie.



Informacje od producenta:

Zawiera wysoką dawkę wyciągu ze skrzypu polnego oraz niezbędne dla włosów i paznokci biotynę, selen i lizynę – których niedobór powoduje wypadanie włosów oraz PABA- której niedobór powoduje siwienie. Całość dopełniają drożdże będące źródłem łatwo przyswajalnych witamin z grupy B, mikroelementów i aminokwasów. Dzięki optymalnie dobranym składnikom wzmacnia kruche i rozdwajające się paznokcie oraz sprawia, że słabe i matowe włosy stają się piękne i lśniące zachowując na długo swój naturalny kolor.




Moja opinia:

Mogłabym zmieścić ją w jednym zdaniu - najlepszy suplement, jaki do tej pory miałam okazję zażywać. Pierwsze efekty zauważyłam tygodniu od rozpoczęcia kuracji (2 tabletki dziennie). Wyrosło sporo nowych włosków tworząc grzywkę. 
Włosy widocznie się wzmocniły i praktycznie przestały wypadać (do 50 dziennie), ale do czasu stresu (czyli około 150-200 włosów). Rzęsy stały się widocznie dłuższe, gęstsze i bardziej elastyczne - z tego jestem najbardziej zadowolona, naprawdę dostały solidnego kopa.
Suplement poprawił też stan moich paznokci - w końcu przestały się rozdwajać i nagminnie łamać. Dzięki niemu wyrosła mi nowa grzywka z baby-hair i wydaje mi się, że przyrost na długość też był większy niż zazwyczaj. Blask na włosach zazwyczaj funduje mi henna, ale odrosty również lśnią, nie tylko w słońcu.
Nawet po zakończeniu kuracji nie odczułam nagłego skoku w kondycji paznokci i włosów.
Na pewno kupię ten suplement ponownie. Można go nabyć w większości aptek. Cena to około 32 zł/100 sztuk

Edit: Notka była pisana na początku czerwca, więc troszeczkę się pozmieniało od tego czasu. Jednak od września ponownie zaczynam suplementację tym produktem, więc mam nadzieję, że znowu mi pomoże tak, jak jakiś czas temu :)

piątek, 16 sierpnia 2013

Naturalne przyciemnianie włosów

O naturalnym rozjaśnianiu możecie poczytać TUTAJ, a w tym wpisie zebrałam najpopularniejsze sposoby na przyciemnienie włosów




Dlaczego włosy są brązowe?

Włosy w tym kolorze mają dużą zawartość barwnika eumelaniny, od której zależy ton włosa (im więcej eumelaniny tym włos jest ciemniejszy). Odcień włosa (to, czy jest ciepły, czy chłodny) zależy od feomelaniny, której ilość może być zróżnicowana.
  • Zioła przyciemniające włosy:
    - kora dębu
    - liście, owoce i łupiny nasienne orzecha włoskiego
    - szałwia
    - pokrzywa
    - kawa naturalna i rozpuszczalna
    - kakao
    - czarna herbata
    - rozmaryn
    - kora kruszyny
    - liście indygowca (indygo) [UWAGA: aby indygo nie wymywało się szybko i dobrze się "trzymało" włosa, trzeba wykonać farbowanie dwuetapowe z henną]
    - amla
    - bringraj
    - brahmi
  • Olej rycynowy
  • Roślinne maceraty olejowe (z ww. ziół)
Zioła możemy zastosować w formie płukanki lub maseczki ziołowej. Oleje i maceraty warto zastosować przed myciem włosów na kilka godzin lub po myciu dodając niewielką ilość do maski lub odżywki.


Próbowałyście już czegoś z listy? A może macie swoje typy?

środa, 14 sierpnia 2013

Polub mnie!

Idąc z duchem czasu postanowiłam założyć fanpage na Facebooku. Zachęcam do polubienia :)




_________________________________________


Pod poprzednim wpisem wiele z Was prosiło mnie o przepis na wcierkę. Obiecuję go udostępnić niebawem :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Włosowa aktualizacja kwiecień-sierpień

Z góry przepraszam z tak długą nieobecność. Nie miałam weny, a przede wszystkim sił i czasu (praca ;)) na pisanie, co nie znaczy, że nie podczytywałam regularnie innych blogów ;)

Moja pielęgnacja włosów w ciągu tych kilku miesięcy nie była bardzo zróżnicowana, ale mimo to moje włosy są w dobrym stanie i bardzo rzadko zdarzały się "bad hair day". Używałam 3 szamponów, 2 olejów, 13 odżywek/masek (kurcze, aż tyle?!) wzbogacanych czasem półproduktami, jednej wcierki i czasami silikonowej bomby

Moje włosy


Osiągnęłam włosowy cel nr 1 - długość włosów do zapięcia stanika.
Tuż po maturach obcięłam około 4 cm pozbywając się smętnych i przerzedzonych cieniowaniem końców. W między czasie pod nożyczki poszło 2 x po 1 cm. Mimo tego włosy bardzo szybko urosły (pewnie za sprawą wcierki, którą stworzyłam). Pod koniec września lub października planuję ściąć kolejne centymetry. Oczywiście chciałabym mieć już włosy do wcięcia w talii, ale nie mam na to już takiego parcia jak dawniej.

koniec marca - sierpień (stan obecny)
górna linia pokazuje ile włosów mniej więcej ścięłam (wszystkie przerzedzone końce)

Włosy dwukrotnie były narażone na działanie wysokiej temperatury - zakręcanie na prostownicę i lokówkę na dwie imprezy rodzinne. Uporałam się z większością zniszczonych końcówek. Kosmyk po kosmyku wycinałam rozdwojone końce włosów.

Przestałam kompletnie przejmować się moim skrętem i jego wydobywaniem. Mam wakacje, nie muszę dobrze wyglądać ;) I jak na złość (na miłość? hihi), włosy układają się same z siebie, często tworząc ładne spirale. Oby tak dalej.

Całkiem niedawno położyłam na włosy glossa z resztek henny, amli, indygo i innych indyjskich ziółek, jednak kolor kompletnie nie chwycił. W przypływie gotówki kupię nową porcję ziół i nałożę mieszankę bez dodatku odżywek. Moje włosy nadal mocno błyszczą, ale nie jest to ten sam blask co tuż po hennie.

Niestety włosy lecą mi ostatnio z głowy garściami. Podejrzewamy z mamą nadczynność tarczycy, bo mam jeszcze trochę typowych objawów i jestem obciążona genetycznie. Trzymajcie kciuki żebym całkiem nie wyłysiała ;)


Kosmetyki używane od kwietnia:


Szampony
Głównie te, które zrobiłam sama (2x100ml - bardzo wydajne). Dzięki nim pozbyłam się uciążliwego problemu przesuszonej skóry. Mocniejsze oczyszczanie wykonywałam szamponem Green Pharmacy do włosów normalnych, który mimo siarczanów w składzie nie podrażnił i nie wysuszył skalpu (no może troszkę ;))

Odżywki i maski
Trochę mi się ich przewinęło przez ręce ;)
1. Maska jajeczna Receptury Babuszki Agafii, o której możecie poczytać tutaj
2. Odżywka Isana "połysk jedwabiu" - zupełne zaskoczenie. Zużyłam dwa opakowania. Pierwsze: włosy wyglądały beznadziejnie, kolejne: były miękkie, dociążone i ładnie skręcone. Czary mary i loteria ;)
3. Balsam Green Pharmacy z olejkiem arganowym i ekstraktem z granatu - recenzja tutaj
4. Odżywka Isana nawilżająca (bawełniana)- musiałam wypróbować nowość od Isany, która miała zastępować wersję z olejem babassu (była moim KWC). Nie zachwyciła mnie na tyle, żebym kupiła ją ponownie. Włosy były po niej miękkie, błyszczące, ale fruwające i zbyt lekkie. W dodatku bardzo przeszkadzał mi zapach proszku do prania.
5. Maska BingoSpa z proteinami kaszmiru i kolagenem - w zeszłym roku świetnie spisywała się na moich włosach. Tym razem efekty po jej użyciu nie były takie pozytywne. Czasem miałam wrażenie, jakbym w ogóle niczego nie nałożyła po myciu. Włosy ciężko było rozplątać i zdecydowanie brakowało im miękkości i wygładzenia
6 i 7. Maska Pilomax do włosów jasnych, maska Pilomax do włosów ciemnych - obie bardzo podobne w działaniu. Robią dokładnie to, czego wymagam od odżywki po każdym myciu. Minusem jest ich wydajność i dlatego nie skuszę się na zakup
8 i 9. Maski z serii dermokosmetyków Pilomax do włosów farbowanych jasnych i ciemnych - super skład i przyzwoite działanie. Nie przypadł mi do gustu kawowy zapach wersji do włosów ciemnych, ale działanie w pełni to rekompensowało. Szkoda, że miałam tylko po 70 ml każdego kosmetyku, chętnie testowałabym je trochę dłużej
10. Wella Pro Series do włosów farbowanych - skusiła mnie promocja w Rossmanie i całkiem przyjemny skład. Nie żałuję zakupu i na pewno kupię kolejną butelkę, ponieważ świetnie dyscyplinuje moje faloloki i cudownie je zmiękcza. Jest też dosyć gęsta, więc nadaje się do wzbogacania półproduktami. Mój KWC.
11. Odżywka Artiste z keratyną - bardzo podbija skręt, ale nadaje się tylko do użycia w duecie z emolientowymi odżywkami. Cały czas bardzo ją lubię, chociaż obecnie używam półproduktów aby doproteinować włosy
12. Maska Biovax do włosów wypadających - kolejny KWC. To jest produkt, którego działania jestem pewna niezależnie od pogody i używanych kosmetyków. Żałuję, że tak rzadko go kupowałam. Na pewno na stałe zagości w mojej łazience.
13. Maska BingoSpa z ekstraktem z drożdży - kupiona przy okazji zakupów w Auchan. Stosuję ją głównie na skórę głowy. Nie podrażnia, nie powoduje nadmiernego wypadania włosów, dobrze nawilża i koi oraz przedłuża świeżość skóry. Kolejnym plusem jest niewątpliwie zapach i wydajność.

Oleje
Przyznam szczerze, że przed myciem porządnie olejowałam włosy 2-3 razy. Z racji przywiezionej z Włoch oliwy z oliwek to ona służyła do odżywiania przed myciem. Spisuje się całkiem dobrze, nie puszy i nie robi strączków. Jedynym minusem jest zapach, ale da się to przeżyć. Po myciu czasem wgniatałam we włosy olej jojoba lub arganowy.

Wcierka
Wykonałam ją z półproduktów, które mam u siebie. Wcierka trochę obciążała mi włosy przy skórze głowy, więc stosowałam ją tylko na kilka godzin przed myciem. Przez pierwszy tydzień włosy ruszyły jak z kopyta, przyrost był widoczny gołym okiem. Później jednak trochę zwolniły, ale i tak rosły szybciej niż zazwyczaj. W planach mam wykonanie kolejnych 100 ml wcierki o nieco zmodyfikowanym i uboższym składzie.


_________________________________________________________________________

Chętnie spróbowałabym nowej maski/odżywki? Macie jakieś propozycje? Warunek jest jeden: musi być dostępna stacjonarnie w Rossmannie, Naturze lub hipermarketach ;)

czwartek, 6 czerwca 2013

Recenzja balsamu do włosów suchych i zniszczonych z olejem arganowym i ekstraktem z granatu Green Pharmacy + analiza składu

Dzisiaj kolejny produkt do włosów. Ten zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie :)



Opis producenta

Piękne, nawilżone, mocne, elastyczne i błyszczące włosy dzięki sile roślin. Od wieków olej arganowy, naturalne marokańskie złoto bogate w witaminę E, regeneruje włosy zniszczone, przesuszone z rozdwajającymi się końcówkami. Balsam przywraca blask, wygładza, ułatwia czesanie i stylizację, nadaje włosom miękkość, elastyczność, chroni przed czynnikami zewnętrznymi i zapobiega puszeniu. Wzmacnia i odżywia skórę głowy, łagodzi podrażnienia. Ekstrakt z granatu nawilża, regeneruje i odświeża kolor włosów.

Skład i analiza

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Ceteareth-20, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Punica Granatum Extract, Dimethiconol, Cycopentasiloxane, Behetrimonium Chloride, Citric Acid, Parfum, DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate
Analiza: Bazę odżywki stanowi emolient zapobiegający szybkiemu odparowywaniu wody z włosa oraz substancja antystatyczna, która ułatwia rozczesywanie i niweluje elektryzowanie się. Olej arganowy wzbogacony wit. E odżywi włosy i nada im blasku. Ekstrakt z granatu ma funkcję regenerującą i wzmacniającą. Silikony (jeden zmywalny betainą kokamidopropylową, drugi lotny) ułatwią rozprowadzanie kosmetyku i nabłyszczą włosy, pełnią także funkcję emolientów. Producent zaleca nakładanie balsamu także na skórę głowy - ze względu na hydatoinę odradzam wrażliwcom i zalecam próbę uczuleniową wykonaną na małym fragmencie skóry.

Moja opinia
Zacznę od plusów, bo tych jest zdecydowanie więcej :)
+ opakowanie - adekwatne do konsystencji (albo może konsystencja do opakowania?). Wykonane z lekkiego, elastycznego, ciemnobrązowego plastiku - butelka przypomina stare, farmaceutyczne butle wykonane z ciemnego szkła. Łatwo ją otworzyć, nie wyślizguje się z rąk. Nalepki są wodoodporne i nie ścierają się po kontakcie z wodą.
+ zapach - ja jestem nim oczarowana! Piękny, mocny, kwiatowy i utrzymuje się długo na włosach
+ konsystencja - bardzo lekka, lejąca. Nie bez powodu nazywa się ten produkt balsamem ;)
+ działanie: balsam robi wszystko to, co obiecuje producent. Pięknie nawilża, nabłyszcza, podbija skręt moich fal. Włosy po użyciu są miękkie i mięsiste. Stosowałam ją na 3 minuty i na 20 - za każdym razem byłam bardzo zadowolona, jednak dłuższe pozostawienie odżywki przekłada się na lepsze działanie. Moja bardzo kapryśna i wrażliwa skóra głowy tym razem była zadowolona. Czułam nawilżenie. Nie przyczyniła się do wypadania włosów, a nawet nieco je zahamowała.
- wydajność - niestety, 300 ml wystarczyło mi na zaledwie 5 użyć. Lubię nakładać dużą ilość kosmetyku na włosy, a przy tej odżywce wciąż miałam wrażenie, że jest jej za mało :(

Podsumowując:
Odżywkę zdecydowanie kupię jeszcze niejednokrotnie. Cena jest dosyć niska - rzędu 6-8 zł, a działanie rekompensuje słabą wydajność kosmetyku. Ja jestem na TAK :)

Odżywkę otrzymałam do testów od klubu Elfa Pharm, co oczywiście nie miało wpływu na moją ocenę produktu.


wtorek, 28 maja 2013

Recenzja maski jajecznej Receptury Babuszki Agafii






Skład i analiza

Skład: Aqua with infusions of:  Hydrolyzed Egg Protein, Malt, Betula Alba Juice, enriched by extracts: Salvia Officinalis, Rubus Chamaemorus, Rhodiola Rosea, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, cold pressed oils: Hippophae Rhamnoides, Cucurbita Pepo, Corylus Avellana Seed, Panthenol, White Beeswax, Tocopherol, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid
Analiza: W składzie mamy kolejno: rozpuszczone w wodzie proteiny jajeczne, słód żytni, sok z brzozy z ekstraktami z szałwii, maliny moroszka, różeńca górskiego, co daje nam prawdziwą mieszankę odżywczo-regenerującą, nie tylko dla włosów, ale także dla cebulek. Substancja antystatyczna ułatwi rozczesywanie włosów i zapobiegnie ich elektryzowaniu. Emolienty, takie jak alkohol cetearylowy i oleje z rokitnika, dyni, leszczyny, zapobiegną nadmiernemu i zbyt szybkiemu odparowywaniu wody z włosa. Oleje maja także właściwości nabłyszczające i działają pozytywnie na skórę głowy. Jedyną substancją bezpośrednio nawilżającą jest pantenol, który ma niebagatelne działanie odżywiające i zmiękczające.



Moja opinia

Maska ma rzadką, wodnistą formułę, dzięki czemu nie jest zbyt wydajna. Czytałam wiele opinii a propo adekwatności opakowania do konsystencji. Ja jestem zwolenniczka słoiczków bez względu na gęstość zawartości. Dzięki temu mogę wykorzystać produkt do ostatniej kropli. Zdecydowanym plusem maski jest jej zapach - lekki, słodki i bardzo przyjemny, jednak nie utrzymuje się na włosach. Największym zaskoczeniem było dla mnie działanie tej maski - bardzo skrajne. 
Testowałam ją na różne sposoby. Solo po myciu była dla moich włosów zdecydowanie zbyt lekka, ale powinna sprawdzić się na cienkich włosach skłonnych do przeciążenia  Maska bardzo ładnie nabłyszczała, a z dodatkiem oleju pozostawiała je dobrze dociążone i mięsiste  ale czegoś mi zawsze brakowało po jej użyciu  Na skalp w moim przypadku zupełnie się nie sprawdziła. Skóra po nałożeniu lekko piekła. Ale mniej wrażliwe skalpy mogą być z niej zadowolone.
Maska najlepiej sprawdzała się... jako dodatek do innej odżywki. Może to wynikać ze stężeń. Widocznie moje włosy wolą składniki w niej zawarte w nieco niższych. Maska ta dodana nawet do nielubianej odżywki zupełnie zmieniała jej działanie  Niejednokrotnie uzyskałam po takiej mieszance mocny skręt i miejscami nawet loki.
Używałam tego produktu ponad 2 miesiące  ale nie zauważyłam spektakularnego odżywienia czy wzmocnienia. Może to też wynikać z faktu, że moje włosy są dosyć zdrowe i rzadko która maska daje efekt wow.
Polecam wypróbowanie jej. Nie powinna zaszkodzić, a na pewno może pomóc. A jeśli macie już ją w swoich zbiorach i nakładana samodzielnie niezbyt wam odpowiada, zróbcie z niej produkt do wzbogacania innych masek - może sprawdzić się dużo lepiej


Maska jajeczna to był pierwszy rosyjski produkt do włosów, który miałam okazje wypróbować. Za tę możliwość dziękuję sklepowi ekopiekno.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...