wtorek, 22 stycznia 2013

Spółka posiadająca Naturę i Aster chce ogłosić upadłość

Ostatnio lamentując nad brakiem różowej, proteinowej odżywki Artiste, dostałam link z informacją nt. upadłości likwidacyjnej Grupy Interchem. Spółki należące do grupy prowadziły m. in. drogerie Natura i Aster.



Sytuacja Polbity jest trudna, ale daje podstawy do ostrożnego optymizmu. Bardzo zależy nam na utrzymaniu pozycji rynkowej sieci "Drogerii Natura" - stwierdziła w piśmie skierowanym do związków zawodowych Beata Szczytowska, prezes Polbity
(źródło)

No cóż, pozostaje nam tylko czekać i obserwować bieg wydarzeń.
To byłaby wielka strata, gdyby drogerie Natura zostały zamknięte. Bardzo polubiłam się z produktami Artiste i Kobo, które są dostępne wyłącznie w tej sieci. 

niedziela, 13 stycznia 2013

Krótkie podsumowanie grudnia

Trochę spóźnione, co prawda, ale jest :) W grudniu nie miałam czasu ani chęci, żeby poświęcić chwilę na pielęgnację, więc ta była bardzo okrojona.

Moje włosy


Na plus: blask, gładkość i baby hair.
Na minus: miękkość, przyrost na długość

Kosmetyki stosowane w grudniu

Przed myciem skórę głowy lub/i włosy olejowałam zaledwie 3-4 razy.
Olej Brahmi Amla - dobrze spisuje się jako przyspieszacz porostu, ale w grudniu w skórę głowy wtarłam go raz, więc nie miał szans odpowiednio zadziałać
Olej z czarnuszki siewnej - stosuję go głównie na noc do twarzy, ale użyłam go raz na skalp i długość włosów. Niestety, nie sprawdził się zbyt dobrze, nie widziałam efektów olejowania, a skóra głowy zareagowała delikatnym ściągnięciem skóry.
Olej z kiełków pszenicy - również stosowany jest to pielęgnacji skóry twarzy, ale świetnie spisuje się do włosów. Zmiękcza je i nabłyszcza. Dodatkowo niweluje podrażnienia skalpu. Jestem na tak :)


Przez pierwsze tygodnie grudnia do mycia używałam Sanosanu, który - jak już wiecie - jest moim KWC i na pewno będę do niego wracać. Moja mama robiąc zakupy w sklepie Yves Rocher do koszyka wrzuciła 2 szampony podkreślające kolor do włosów brązowych. Szampon ma bardzo fajny, prosty skład i jest typowym szamponem oczyszczającym. Dodatkowo zawiera ekstrakt z henny. O ile włosy były po nim błyszczące i miały czerwonawe refleksy, tak skóra głowy bardzo się zbuntowała. Efektem było ogromne przesuszenie i podrażnienie, z którym walczę do teraz. Może osoba niewrażliwa na SLES jest chętna, żeby odkupić ode mnie jedną nową butelkę?
Od Świąt do mycia używałam szamponu na łopianowym propolisie Receptury Babuszki Agafii. Szampon również oparty jest na detergencie anionowym. Ma bardzo dużo ekstraktów, które faktycznie wzmacniają włosy i zapobiegają wypadaniu. Niestety, podrażnionej wcześniej skórze głowy nie podoba się kolejna dawka, jakby nie patrzeć, silnych detergentów. Jestem zmuszona go odstawić i ponownie sięgnąć po Sanosan.


W grudniu odżywianie włosów było dosyć ubogie, czego efekty zauważyłam prawie od razu. Odżywka Garnier Fructis Fruity Passion przypadła mi i mojej mamie do gustu. Ma piękny zapach, świetny skład i sprawia, że z moich włosów robią się loki. Dla moich włosów jest zbyt lekka, więc po nałożeniu jej, dodatkowo przeciągam po nich dłońmi z olejkiem z kiełków pszenicy. Ten zestaw sprawia, że włosy wyglądają prawie idealnie.
Między pierwszą butelką owocowej odżywki a drugą użyłam kilkukrotnie Isana Połysk Jedwabiu. Nie umywa się do jej, wycofanej z sprzedaży, odżywki z olejem babassu. Największym minusem jest to, że nie ułatwia rozczesywania. W dodatku bardzo podrażniła skórę głowy mojej mamy (pewnie IPA...), więc od tamtej pory nie używam jej blisko skalpu. Aby ją zużyć nakładam ją jako pierwsze O w OMO. 

Jako bonus - małe ruloniki

Już nawet nie pamiętam po czym uzyskałam te loki. Wiem tylko, że je trochę podsuszyłam i dosychały naturalnie. Szkoda tylko, że na górze jest prawie prosto...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...