wtorek, 19 lutego 2013

Suplement wyciąg ze skrzypu + drożdże + witaminy

W sobotę rozpoczęłam kurację suplementem diety, który zawiera składniki niezbędne do utrzymania włosów, skóry i paznokci w optymalnej kondycji. Jak już wiecie, zależy mi na tym, aby moje włosy rosły baaaaaardzo szybko i nie wypadały. Od początku mojej włosomanii nie stosowałam suplementu, który jest bombą dobroci. I owszem, piłam drożdże, przyjmowałam skrzyp, łykałam wit. B5. W końcu mam okazję przetestować wszystkie te kuracje na raz, w jednej tabletce (no w sumie to w dwóch ;))
Produkt dostałam w ramach współpracy i w tym miejscu muszę pochwalić politykę firmy. Gdyby każda współpraca tak wyglądała...

Suplement dostałam zapakowany w takie ładne pudełeczko. To niezwykle miły akcent :)


A w środku:

Otrzymałam 2 opakowania suplementu "Wyciąg ze skrzypu polnego + drożdże + witaminy" od Vitamex-Farm. W każdym opakowaniu jest 100 tabletek. Producent jako dawkę dzienną podaje 2 tabletki, więc (o ile dobrze liczę hihi) kuracja będzie trwać 100 dni, co daje nieco ponad 3 miesiące. 

Informacje od producenta:

Zawiera wysoką dawkę wyciągu ze skrzypu polnego oraz niezbędne dla włosów i paznokci biotynę, selen i lizynę – których niedobór powoduje wypadanie włosów oraz PABA- której niedobór powoduje siwienie. Całość dopełniają drożdże będące źródłem łatwo przyswajalnych witamin z grupy B, mikroelementów i aminokwasów. Dzięki optymalnie dobranym składnikom wzmacnia kruche i rozdwajające się paznokcie oraz sprawia, że słabe i matowe włosy stają się piękne i lśniące zachowując na długo swój naturalny kolor.




Zawartość składników odżywczych wygląda bardzo zachęcająco, więc mam nadzieję, że suplement spełni swoje zadanie. O efektach będę informować na bieżąco oraz przewiduję osobny post z efektami 3 miesięcznej kuracji na porost włosów (suplementacja jest tylko jednym z elementów).

sobota, 16 lutego 2013

Podsumowanie stycznia/lutego oraz akcji zapuszczania włosów

U mnie jak zwykle podsumowanie znacznie opóźnione ;) Ale co się odwlecze...

Moje włosy obecnie



Na plus: skręt, miękkość
Na minus: przyrost na długość, puch

Kosmetyki używanie w styczniu i lutym



Szampony:
Sanosan, bo nadal mam suchą skórę. A nie podrażnia dodatkowo. Był wzbogacany olejem z czarnuszki i Cerkogelem, co znacznie przyspieszyło proces nawilżania.
Jednokrotnie: Szampon na łopianowym propolisie RBA przed henną (ale z pominięciem skalpu), Pirolam, ale, jak już wiecie z poprzedniej notki, zasiał spustoszenie na mojej skórze oraz żel Intimelle do skóry wrażliwej, który trochę podrażnił skórę (ale jest zdecydowanie lepszy od Facelle!)

Odżywki:
Alterra z Granatem - moje włosy się z nią bardzo lubią i będę do niej często wracać. Są po niej mięsiste i dociążone.
Garnier Fructis Fruity Passion - dobrze wpływa na nawilżenie i skręt
Isana Połysk Jedwabiu - do pierwszego O, żeby ją wykończyć. Bubel tysiąclecia
Kallos Latte - moja mama kupiła cały litrowy słój, więc intensywnie testowałam tę odżywkę. Jest bardzo dobra do codziennego stosowania
Alberto Balsam z borówką - ulubiona odżywka mojej mamy. Pięknie pachnie, jest lekka i dobrze mi służy jako b/s

Wzbogacanie masek:
Kilkukrotnie do Kallosa dodawałam indyjskie zioła (Maka, Kalpi Tone, Amla) lub spirulinę. Włosy były zdecydowanie bardziej gładkie i błyszczące. Poza tym nie miałam siły na kombinacje

Oleje:
Nie olejowałam włosów zbyt często i zdecydowanie powinnam powrócić do tego zabiegu przed każdym myciem.
Olej z czarnuszki siewnej - na skalp i jako dodatek do szamponu
Olej z kiełków pszenicy - na długość. Moje włosy bardzo się z nim lubią

Na skalp:
Praktycznie codziennie Cerkogel 10, przed myciem przez jakiś czas Clotrimazolum (ale nie przyniósł żadnych efektów) lub ocet jabłkowy (śmierdziel nie pomógł na skórę)

Płukanki:
3-4 razy wykonałam płukankę z octu jabłkowego, ale nie zaobserwowałam żadnego wpływy na stan włosów. Jakoś nie mam cierpliwości ostatnio do gotowania ziół :(

Stylizacja:
Niezastąpiony jest dla mnie balsam do dłoni BingoSpa, o którym możecie przeczytać TUTAJ. Wspaniale podkreśla moje falo-loki, niweluje puch i nadaje lekki hold. Poza tym czasem używam kremu do loków Artiste oraz żelu Artiste. Ale zazwyczaj pozostawiam włosy samym sobie ;)

Suplementacja:
Przez 3 tygodnie zażywałam Calcium Patothenicum, ale to chyba było jednak za krótko, żeby ocenić wpływ na włosy. Paznokcie i owszem, mniej się łamały i są zdecydowanie twardsze.
Co jakiś czas robiłam sobie herbatki z pokrzywy, ale niezbyt regularnie.

Farbowanie:
W lutym w końcu pofarbowałam włosy. Po dwóch miesiącach miałam spory odrost, a na studniówce musiałam dobrze wyglądać ;)
Tym razem nie kupiłam Khadi orzechowego brązu, a 3 paczki ziół od Pole Henny. Moja mieszanka to henna z amlą oraz indygo w proporcjach 1:1:1. Dodałam jeszcze Maki, Kalpi Tone i spiruliny.
Henna z amlą była odstawiona na 2 godziny w ciepłe miejsce, a potem dodałam do paćki rozrobione indygo.   Wielkie pokłony dla mojej mamy, która zgodziła się nakładać papkę na włosy :* Całość trzymałam na włosach 3 godziny. Kolor wyszedł przepiękny i jestem nim zachwycona :)
_________________________________________________________________________________

Podsumowanie akcji zapuszczania włosów


W listopadzie Frombodytohair zorganizowała akcję zapuszczania włosów, w której wzięłam udział. Mimo że bardzo zależy mi na bardzo długich włosach, nie przyłożyłam się za bardzo do przyspieszania porostu.
Co stosowałam?
- sporadycznie olej Brahmi Amla, który zawiera dużo roślinnych ekstraktów wpływających pozytywnie na cebulki
- raz czy dwa olej kokosowy, który podobno też pobudza włos do wzrostu
- piłam herbatkę z pokrzywy (ale bardzo nieregularnie)
- zażywałam Calcium Patothenicum
Jak widać, to naprawdę niewiele. Efekty poniżej. Ciężko jest zrobić porównanie włosom kręconym. 3 miesiące temu włosy falowały znacznie słabiej niż teraz. A im dłuższe są tym mocniejszy mają skręt. Z moich fal często tworzą się loki :) Linie oznaczają najdłuższe pasma. Gdyby na drugim zdjęciu włosy zostały rozczesane, pewnie byłyby znacznie dłuższe ;)


Największy przyrost zaobserwowałam w listopadzie. Od tamtej pory włosy jakby stanęły w miejscu :(
_________________________________________________________________________________

Jakie mam plany na najbliższy miesiąc?

1. Mycie skalpu i włosów szamponem tylko raz w tygodniu. W inne dni planuję gotować wywar z korzenia mydlicy lekarskiej. 
2. Olejowanie przed każdym myciem szamponem.
3. Kolejne farbowanie henną 9 lub 10 marca.
4. Suplementacja

W ramach współpracy z Vitamex-Farm dostałam suplement diety "Wyciąg ze skrzypu polnego + drożdże + witaminy", o którym napiszę kilka słów w następnym wpisie ;)

piątek, 15 lutego 2013

Wrażliwa skóra głowy - subiektywny niezbędnik

Całe życie zmagam się z wrażliwym skalpem. Testowałam już wiele produktów i dopiero od zeszłorocznych wakacji dobieram produkty w ten sposób, aby nie szkodzić (a przynajmniej bardzo się staram).

lula.pl

Czym objawia się moja wrażliwość?

Najczęściej po prostu łuszczy mi się skalp po zastosowaniu kosmetyku z nieodpowiednim składnikiem. Czasem piecze, często swędzi, skóra jest napięta. Myślę, że z oceną, że "coś jest nie tak" nikt w swoim przypadku nie miałby problemu.

Co powoduje podrażnienie?

- wszystkie (sic!) detergenty anionowe (SLES, ALS, SCS etc.)
- betaina kokamidopropylowa (Coco-Betaine, Cocamidopropyl Betaine)
- alkohol (Alcohol, Alkohol denat, Ethanol)
- IPA (Isporopyl Alcohol)
- sól w nadmiarze
- gorący strumień suszarki

Jak zapobiegać? Jak leczyć?

Przede wszystkim skalp muszę nawilżać i natłuszczać. Bez tego ani rusz. Teraz, w sezonie grzewczym, mój skalp prawie w ogóle nie produkuje sebum. Tak właściwie to spokojnie mogłabym myć włosy raz na tydzień. Ważny jest też dobór odpowiedniego oleju, szamponu, odżywki i wcierki. Jak wygląda mój niezbędnik?

zdrowekosmetyki.com.pl
Olej
Przed myciem na skórę głowy u mnie najlepiej sprawdza się olej kokosowy i olej z czarnuszki. Dobrze goją podrażnienia i nie powodują zwiększonego wypadania






e-apteka-niezapominajka.pl
Szampon
Zdecydowanie Sanosan 2w1. Nie powoduje podrażnienia i swędzenia. Nie używam już w ogóle szamponów oczyszczających. Nie odczuwam takiej potrzeby. Jedynie przed henną myję włosy szamponem na łopianowym propolisie RBA z pominięciem skalpu.







Odżywka włosów (i do skóry głowy?)
okazje.info.pl

komunatura.pl
Tu mamy pewną dowolność, ale trzeba pamiętać, że nie każdemu dana odżywka będzie pasować. Ostrzegam przed nakładaniem odżywek na skórę głowy, jeśli nie jesteśmy pewni składu, bo można sobie jeszcze bardziej zaszkodzić! Polecana BingoSpa z masłem shea wywołała u mnie na głowie duże, mokre łuski. Za to jej kaszmirowa siostra daje dużo ukojenia. Bardzo służyła mi też maska Biovax do włosów wypadających


Wcierki i inne
Jantar nie tylko przyspiesza porost włosa, ale też doskonale nawilża skórę głowy. Cerkogel 15 to bomba nawilżająca o działaniu keratolitycznym, chociaż zamierzam kupić też wersję z 30% mocznikiem. Bardzo dobrze spisywał się u mnie żel lniany z sokiem z aloesu. Przed myciem testować będę maść Boroline, powinna pomóc, ale to się okaże, dam znać.
Co ważne, muszę nawilżać skórę po każdym myciu.
http://sklep.farmona.pl
wizaz.pl

A może jednak łupież?

Jeśli suchość trwa i trwa, może się okazać, że to suchy łupież. Co robi wrażliwiec? Wrażliwiec idzie do dermatologa. Dermatolog słucha ("skóra jest bardzo wrażliwa i podrażnia ją większość detergentów, więc używam szamponu dziecięcego" "tak, tak, rozumiem"), dermatolog ogląda skórę zaleczoną w 80%, dermatolog daje próbki 2 szamponów przeciwłupieżowych, wrażliwiec szybko patrzy w skład (siarczany, betaina...) i pyta "a to na pewno nie zaszkodzi jeszcze bardziej?" "nie, nie, pani umyje i zobaczy, że będzie poprawa".
Jak zalecono, tak zrobiono. Skórę mam jak jaszczurka w czasie wylinki. Nic fajnego. Naprawdę.
Najczęstszą przyczyną łupieżu są grzybki. Ja jeszcze nie znalazłam szamponu przeciwłupieżowego opartego na delikatnych detergentach. Dużo lepszym wyjściem jest po prostu smarowanie skóry głowy maścią przeciwgrzybiczną. Grzybki zabije, a przynajmniej skóra nie będzie reagować podrażnieniem na substancje myjące. Clotrimazolum nałożone cienko nawet nie przetłuszcza skóry i włosów, więc spokojnie można go używać codziennie. W moim przypadku to akurat, jak się okazało, nie łupież, ale smaruję nadal - wolę dmuchać na zimne


Kilka rad na koniec


  1. Warto znaleźć przyczynę powstawania suchej, łuszczącej się skóry głowy i wyeliminować z pielęgnacji szkodliwe substancje
  2. Nie drapać! Nawet jak bardzo swędzi. Wiem, że to nie jest łatwe, ale da się. Rozdrapana głowa jest bardzo uwrażliwiona, więc nakładanie wszelkich preparatów jest, delikatnie mówiąc, upierdliwe (nie dość, że skóra jest zaogniona, to zaczyna szczypać)
  3. Natłuszczać i nawilżać przed każdym myciem, po myciu i między myciami (jeśli jest taka konieczność)
  4. Używać delikatnych, sprawdzonych szamponów.
  5. Złuszczać. Peeling cukrowy pozwala na szybsze pozbycie się łusek ze skóry głowy.
  6. NIE KOMBINOWAĆ. Jeśli siarczany/sól/betaina (wpisz cokolwiek) podrażniają w 1, 2, 3... i dziesiątym szamponie, to znaczy, że jest duże prawdopodobieństwo, że te zawarte w szamponie nr 11 też podrażnią.
  7. Ufać sobie, swojej wiedzy, doświadczeniom i przeczuciom. Dermatolog nie zawsze ma rację. A warto szukać takiego, który nie zbagatelizuje problemu i faktycznie pomoże. No cóż, mi się nie udało.


To chyba tyle. Może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na problematyczną skórę głowy?

wtorek, 5 lutego 2013

Ajurwedyjski krem antyseptyczny Boroline - cudo w tubce

Przy okazji październikowych zakupów w rani-art.pl moja mama zażyczyła sobie tę maść. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, ale teraz obie zgodnie możemy stwierdzić, że ten produkt jest obowiązkowy w apteczce.




Informacje ze strony rani-art.pl


Boroline to doskonały naturalny krem antyseptyczny, niezastąpiony w leczeniu zranień, skaleczeń, drobnych oparzeń, ran, różnego rodzaju wysypek, grzybiczych infekcji skórnych. Zawiera lanolinę. Wygładza spierzchnięte usta, pomocny w leczeniu opryszczki. Przyśpiesza gojenie się ran i oparzeń. Zmiękcza skórę przy problemie wrastających paznokci. Nawilża wysuszona skórę łokci i kolan. Leczy popękane pięty. Jest delikatny i dobrze się wchłania. Kwas borowy wykazuje właściwości antygrzybiczne i antybakteryjne. Tlenek cynku wykazuje właściwości ściągające, kojące i ochronne. Lanolina zmiękcza skórę i przyśpiesza wchłanianie się składników aktywnych. 
Sposób użycia: Na oczyszczoną skórę nanieść cienką warstwę kremu, delikatnie wmasować. Nie stosować na pryszcze spowodowane nadmierne wydzielanie się tłuszczu. Nie stosować Boroline na bardzo głębokie rany.

Moja opinia

Krem, a właściwie maść, ma tłustą, ale zwartą konsystencję. Jest bardzo wydajny i niewielka ilość wystarczy, aby pokryć duży obszar skóry. Jego działanie jest niezastąpione. Najlepiej sprawdza się w leczeniu opryszczki i zajadów. Tradycyjne maści mają właściwości wysuszające, więc często przy jedzeniu kącik ust, czy ranka od opryszczki, po prosu pękała krwawiąc. Ta maść działa znacznie lepiej. Po pierwsze: wysusza i goi w ekspresowym tempie. Po drugie: natłuszcza, więc skóra pozostaje elastyczna. Moja mama ma opryszczkę w sezonie jesienno-zimowym średnio co 3 tygodnie. Tradycyjnie leczyła ją prawie 2. Teraz po kilku dniach ma spokój. Przez jakiś czas miałam problem ze skórkami przy paznokciach, które mocno się zadzierały. Krem Boroline zaleczyła problem w JEDNĄ noc. Używałam też jej na drobne stany zapalne na twarzy i świetnie się spisywała.
Krem jest bardzo uniwersalny, więc zapewne spisze się niejednokrotnie tam, gdzie inne preparaty poległy. Zdecydowanie polecam ją każdemu.
Link do oficjalnej strony producenta: boroline.com
_________________________________________________________________________________

Już wkrótce kolejne recenzje. W kolejce czekają:
- Garnier Fructis Fruity Passion - odżywka
- Isana Połysk Jedwabiu - odżywka
- Kalpi Tone, Maka, olej Brahmi Amla
Przez maturę mam bardzo mało czasu i chęci, więc notki pojawiają się bardzo rzadko i nieregularnie. Na pewno nadrobię w wolnym czasie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...