wtorek, 22 kwietnia 2014

Czytanie składów kosmetyków do włosów - inaczej

Temat wydaje się być odgrzewaniem kotleta, wszak już chyba na każdym blogu o włosach o tym wspominano. Po 2 latach zupełnie inaczej patrzę na składy niż na początku mojej przygody z świadomym czytaniem etykiet produktów. I właściwie, z tego co zauważyłam, większość (bo wszystkich na pewno nie odczytałam) wpisów na blogach o czytaniu składów kosmetyków opiera się na tych samych wskazówkach. Dzisiaj pokażę trochę inne spojrzenie na to wszystko.



Skład kosmetyku nie mówi nam o tym, jak dany kosmetyk będzie działać, można jedynie przewidywać jego właściwości. Dlatego nie zawsze trzeba odkładać na półkę z pozoru ubogą odżywkę (tutaj dobrym przykładem jest Kallos Latte, który u wielu osób sprawdza się rewelacyjnie). Warto też wspomnieć, że nie składnik decyduje o właściwościach, ale kombinacja danych składników i ich STĘŻENIE. Substancje aktywne mają najlepsze działanie gdy są zawarte w kosmetyku w określonej ilości np. pantenol do 1% (w produktach do włosów do spłukiwania), ekstrakty roślinne - 1%, peptydy 3-7%. Od stężenia zależy też efekt działania danego składnika. Przykładowo mocznik w stężeniu do 2% wspomaga regenerację skóry, 5-10 % działa nawilżająco, >10% działa keratolityczne.

Jeśli zobaczymy odżywkę, w której na 3 miejscu po wodzie będzie pantenol, a na 4 ekstrakt, nie znaczy to, że w odżywce jest duża zawartość tych półproduktów, wręcz przeciwnie, może być ich niewiele, a wszystkie składniki użyte po nich mogą być użyte w śladowych ilościach. Przykładowo Alberto Balsam (którego analizę będę musiała uaktualnić ;)) Poza tym nie ma co się spodziewać cudów w składzie w odżywce za 5 zł za 400 ml ;)

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Panthenol, Juniperus Communis Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cyclopentasiloxane, Stearalkonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cyclohexasiloxane, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Disodium EDTA,Benzopheone-4, Glycerin, Propylene Glycol,Ethoxydiglycol, Glucose, Butylene Glycol, Lactacic Acid, Bisabolol, Isostearamidopropyl Ethyldimonium Ethosulfate, PEG-9, Methylchloroisothiazolione, Methylisothiazolione, Parfum (Frangrance), Hexyl Cinnamal, Bezyl Benzoate, Linalool, Butylphenyl, Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Cl 17200 (Red 33), Cl 18050

W drugą stronę też to działa – jeśli jakaś substancja jest podejrzanie daleko w składzie, nie znaczy to  wcale, że jest jej za mało, aby mogła zadziałać.

Cała zabawa polega na tym, że stężeń nie znamy. Przynajmniej w większości przypadków. Więc nad składem można gdybać. Są składniki, których stężenie w kosmetyku jest ściśle określone prawnie i dotyczy zazwyczaj tych, które mają działanie drażniące i to na ich podstawie można próbować rozszyfrowywać pozostałe stężenia. Ale są tak niewielkie, że to rozszyfrowywanie nawet nie ma sensu. *Zwłaszcza, że producent nie ma obowiązku podawać w kolejności malejącej substancji, których stężenia są mniejsze niż 1%, a mogą być umieszczone losowo.

Składy kosmetyków są dla mnie małą zagadką i im więcej o nich czytam, tym trudniej jest mi je rozszyfrować. Od dłuższego czasu kolejność składników przetłumaczonych z łaciny czy angielskiego na język polski wraz z jedną z funkcji danego składnika jest dla mnie niewystarczająca. 

Przykładowo odżywka wzmacniająca Artiste:
Aqua, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Keratin, Stearic Acid, Hydrolyzed Silk, Glycerin, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Parfum, Panthenol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde

Na drugim miejscu w składzie, tuż po wodzie, glikol propylenowy, który jest humektantem, dalej alkohol tłuszczowy, który jest emolientem i keratyna (która jest proteiną, ale działa też jak humektant). I szczerze zastanawia mnie to, czy opinie typu , „ta odżywka powoduje u mnie puszenie, więc moje włosy nie lubią protein” nie wynika bardziej z tego, że jest tu może duża zawartość glikolu, a już niewielka emolientu (chociaż nie nie wiadomo, ile czego jest). A jak wiadomo humektanty bez emolientów nie są pogodoodporne. I niby keratyna jest już na 4 miejscu w składzie, ale to wcale nie musi oznaczać, że jest jej tam dużo. Bez znajomości stężeń tak naprawdę o produkcie wiemy bardzo niewiele.

Podsumowując: skład kosmetyku traktujmy jako wskazówkę, a nie wyznacznik.

Na temat składów mogłabym pisać i pisać, tylko… nie potrafię ubrać myśli w słowa. I mimo że czytam ten tekst po raz trzydziesty, nadal mam wrażenie, że nie przekazałam wszystkiego w sposób jasny i zrozumiały. Chętnie bym popłynęła w tym temacie, ale ciężko mi skoncentrować się tylko na jednym aspekcie i edytowałam ten tekst chyba milion razy raz po raz wyrzucając akapity o kontrowersyjnych SLS i SLES, parafinie, silikonach, konserwantach, konsystencjach itp., żeby zachować jako taką spójność. Mam wrażenie, że wyszłam z wprawy w pisaniu i przez to mam trudności.

*Dałam gwiazdkę, bo nie mogę odnaleźć źródła, w którym znalazłam tę informację, więc nie bierzcie tego za 100% prawdę




Pozdrawiam Was serdecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...