sobota, 3 maja 2014

Aktualizacja włosowa po pół roku

Czas tak szybko mi upływa, że nawet nie zauważyłam, kiedy minęło ponad pół roku od ostatniej aktualizacji włosowej!
Co z nimi robiłam i jak pielęgnowałam? O tym poniżej + na sam koniec zestawienie kwiecień-sierpień oraz porównanie długości obecnej z wymarzoną :)

stan aktualny

Wrzesień, październik, listopad: przyznam szczerze, że w tym okresie nie dbałam jakoś specjalnie o moje włosy. Mycie, odżywka, jedwab, suszenie. Tyle. W mieszkaniu studenckim nie mam za bardzo możliwości na nakładanie odżywki na dłużej, wiec 5 min po myciu musiało wystarczać. Żałuję, że nie olejowałam regularnie włosów, bo zimą widoczne było ich przesususzenie. Do mycia używałam pianki Facelle, emulsji Babydream fur Mama, żelu z kolagenem Colway oraz szamponów przeciwłupieżowych z apteki. Odżywki: DeBa (ta z Biedry), Romantic Balsam z jedwabiem, maska Tahe Botanic Acabao Nutri Mask, . Od października walczę ze skórą głowy, która do tej pory strajkuje. Wraz z przesileniem jesiennym wypadła mi 1/4 włosów (w każdym razie strasznie dużo).
Grudzień, styczeń, luty: Wprowadziłam do pielęgnacji olejowanie (Babydream fur Mama jest świetny!) i za każdym razem stan włosów się poprawiał, ale nie robiłam tego regularnie. Włosy przestały wypadać po kuracji eliksirem Green Pharmacy, który stosuję do teraz, bo świetnie nawilża skalp i działa na cebulki.
Marzec, kwiecień: Regularne olejowanie oraz znalezienie świetnej odżywki przyniosły fenomenalne efekty. Odżywka to Isana Professional do włosów kręconych, która trafia do grona KWC. Co dwa tygodnie, kiedy wracałam do domu rodzinnego, na pół godziny zostawiałam Alterrę z granatem, a po myciu używałam odżywki b/s Ziaja (z czerwoną zakrętką). Taki duet nie tylko świetnie odżywiał włosy, ale zapewniał przyjemne doznania zapachowe ;) Znalazłam też szampon z SLES, który oczyszcza skalp i nie podrażnia - Isana Med z mocznikiem. Stosowałam go dopiero 2 razy, więc nie mam o nim wyrobionego do końca zdania. Często wracam też do mycia Green Pharmacy, który w miarę dobrze się spisuje

Podsumowanie inaczej:
Skóra głowy: Dopiero tydzień temu odkryłam co tak naprawdę szkodzi mojej skórze i jestem załamana, bo niewiele mogę z tym zrobić. Kombinowałam z różnymi szamponami, a okazało się, że mojej skórze najbardziej szkodzi woda. Poznańska, twarda, wysuszająca woda. W domu rodzinnym też nie jest rewelacyjna, ale udawało mi się jakoś ratować skórę wcierkami stosowanymi po myciu. Teraz to nie działa. I mimo że widać różnicę, kiedy umyję włosy w domu, o tyle problem wraca po powrocie do Poznania. Prawie zupełnie czysty skalp miałam po myciu w wodzie przegotowanej (szamponem Green Pharmacy), ale nie mam możliwości stosować tego na co dzień. Doraźnie pomaga mi eliksir Green Pharmacy do włosów wypadających, o którym wspominałam wcześniej. Ale nie jest to stan, z którego jestem zadowolona.
Stan włosów: Mimo że zimą moje włosy często się puszyły i nie wyglądały zdrowo, niewiele było trzeba, żeby doprowadzić je do świetnego stanu. Teraz są miękkie, nawilżone, lejące i błyszczące. Nie mam problemu z puszczeniem. Końcówki trochę ucierpiały, ale podcinałam je już raz, wiec za drugim problem zostanie całkowicie wyeliminowany. Muszę częściej nakładać na końce jedwab, bo jednokrotnie po myciu to jednak za mało. Bardzo przypadł mi do gustu ten z Green Pharmacy, który pięknie pachnie i na pewno kupię kolejną buteleczkę.
Skręt: Im dłuższe mam włosy, tym są cięższe. A im są cięższe, tym gorzej się kręcą. Nie skupiałam się na wydobywaniu skrętu, a najlepszym sposobem na stylizację obecnie jest zaplecenie wysuszonych włosów w luźny warkocz. Po rozpleceniu mam fale, które wyglądają bardzo naturalnie.
Długość: Jesienią poszalałam z podcinaniem włosów, a i naturalnie tempo wzrostu mocno zwolniło, więc mam wrażenie, że na długości nie urosły za dużo. Do wymarzonej długości brakuje mi mniej niż 10 cm, a że planuję kolejne podcinanie, moją długość osiągnę pewnie dopiero zimą.
Kolor: Co jakiś czas nakładam hennę, ale przyznam szczerze, że chodzi za mną przyciemnienie włosów i zastanawiam się jakiego preparatu użyć, żeby nie zrujnować studenckiej kieszeni (henna, amla i indygo przy takiej długości i gęstości to jednak jest wydatek). Macie jakieś propozycje?

I na koniec małe zestawienie :)




I jak Wam się podobają takie porównania?

Pozdrawiam serdecznie! :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...