poniedziałek, 1 września 2014

Konkurs z Revitalash

Przychodzę do Was dzisiaj z konkursem, w którym można wygrać atrakcyjne nagrody marki Revitalash.
Jak zapewne większość z Was wie Revitalash ma świetne produkty stymulujące wzrost rzęs, brwi, włosów, a także inne kosmetyki... Ale czy Wiecie jaka jest historia marki?

Wynalazcą receptury Revitalash jest Doktor Michał Brinkenhoff. Był to specjalny prezent dla jego żony Gayle, która zachorowała na raka piersi. Agresywna chemioterapia uszkodziła jej piękne rzęsy, które stały się rzadkie i kruche.
Wkrótce przyjaciele i rodzina chcieli poznać sekret pięknych rzęs Gayle, która już wiedziała, że idealną nazwą dla cudownej odżywki do rzęs, która nadała jej rzęsom pełną witalności będzie REVITALASH.Intensywne poszukiwania naukowe doktora Brinkenhoffa i zespołu utalentowanych chemików i kosmetologów, doprowadziły do opracowania takiej receptury produktu, dzięki której rzęsy Gayle po okresie pięciu tygodni zastosowania, stały się witalne i piękne.
Idea produktu narodziła się z miłości męża do żony, który chciał pomóc żonie w powrocie do zdrowia. Dziś produkt jest dostępny dla wszystkich kobiet, które chcą mieć piękne rzęsy.
Gayle i Michał Brinkenhoff przeznaczają część dochodu ze sprzedaży Revitalash na badania dotyczące raka piersi oraz inicjatywy edukacyjne z tym związane. [źródło]

W związku z nadchodzącym miesiącem świadomości raka piersi (październik) chciałabym zwrócić Waszą uwagę na bagatelizowany w życiu codziennym problem i zachęcić do systematycznego samobadania (o tym, jak to robić, przeczytacie tutaj).

Aby jeszcze bardziej zmotywować Was do zainteresowania tematem ogłaszam konkurs, w którym wygrać można odżywki do rzęs i brwi Revitalash.

Jak wziąć udział w konkursie?
1. Polub fanpage na Facebooku Revitalash i Fellogen
2. Polub i udostępnij publicznie post o konkursie na fanpage Fellogen
3. Zapoznaj się z regulaminem
4. Wypełnij poprawnie poniższy formularz

Nagrodzę dwie najciekawsze i najbardziej kreatywne odpowiedzi na pytanie konkursowe: W jaki sposób możesz promować profilaktykę raka piersi i zachęcić do samobadania kobiety w swoim najbliższym otoczeniu?




Nagrodami są: zestaw odżywek do rzęs i brwi Revitalash za uzyskanie pierwszego miejsca, oraz jedna odżywka  do rzęs Revitalash za uzyskanie drugiego miejsca.




Konkurs będzie trwać od 01.09.2014 do 15.09.2014 do godz 23:59. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 10 dni od zakończenia konkursu. Pozostałe informacje zamieszczone są w regulaminie konkursu.

Powodzenia!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Szampon idealny? Poszukiwania zakończone

Stałe czytelniczki już wiedzą, nowe informuję - mam ogromny problem ze skórą głowy trwający już dobre kilka lat.



W dużym skrócie: skóra się łuszczy. Łuszczy się od wody, od detergentów, od słońca, od powietrza suszarki, od wszystkiego... Stosowałam zarówno szampony drogeryjne, apteczne przeciwłupieżowe, apteczne nawilżające, drogeryjne rypacze, dziecięce delikatne, płyny do higieny intymnej, płyny do twarzy, szampon własny i inne cuda wianki.
W domu rodzinnym udało mi się doprowadzić skórę do stanu zadowalającego. Po myciu odpowiednim szamponem trzeba było nawilżyć wcierką i tyle zazwyczaj wystarczało. No, powiedzmy. Jeśli nie liczyć Cerkogelu 30 przed myciem, peelingowania i innych zabiegów. Ale nie o tym miało być.

Znalazłam szampon idealny.

No dobra, nie ja znalazłam, a moja mama. W życiu bym go nie kupiła patrząc na skład. Mama wzięła, bo lubi produkty z mocznikiem. No i niestety ona nie była z niego zadowolona. Nasze włosy bardzo się różnią i u niej szampon spowodował przyklap.

O czym mowa?

Szampon Isana Med z mocznikiem 5%


Od producenta: Szampon dzięki 5% zawartości mocznika obficie i intensywnie pielęgnuje włosy. Specjalna formuła z prowitaminą B5 wzmacnia je. Wrażliwa i delikatna skóra głowy staje się aksamitnie gładka. Nie zawiera silikonów, barwników i parabenów. 

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Urea, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycerin, Panthenol, Polyquaternium-7, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Styrene/Acrylates Copolymer, Glycol Distearate, Laureth-4, Parfum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Formic Acid
Krótka analiza: SLES i betaina kokamidopropylowa jako główne detergenty, dużo zagęszczającej soli, trochę dobroci (mocznik, gliceryna, pantenol, filmformery) a wszystko to zwieńczone kwasem mrówkowym.
Pierwsza myśl: o matko, wypadną mi wszystkie włosy i zadrapię się na śmierć. Kolejna: raz się żyje, dużo gorzej nie będzie. Skład wydawał się być niezbyt dobrym, łagodnie mówiąc.

Po raz pierwszy użyłam go jeszcze będąc na weekend w domu rodzinnym. Umyłam starannie skórę głowy i włosy. Wysuszyłam i... WOW, łuska zmniejszyła się o 80%. Zabrałam go więc na stancję. Po trzecim myciu miałam zupełnie czysty skalp. Aż trudno było mi uwierzyć, że tak niepozorny produkt czyni takie cuda. I to w tej poznańskiej wodzie, która tak bardzo rujnuje mi całą skórę.

Jak go używam?
Po zmoczeniu włosów spieniam szampon w dłoniach i robię mycie wstępne, dosyć niedokładne. Spłukuję i nanoszę ponownie pianę na skórę głowy delikatnie masując. Zostawiam pianę na skalpie na czas mycia (lekkiego ugniatania raczej) włosów na długości, czyli na około 1-1,5 minuty. Spłukuję dokładnie

PLUSY:
+ spełnia obietnice producenta
+ dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy (bez problemu zmywa oleje)
+ nie podrażnia
+ nie powoduje wzmożonego wypadania włosów
+ bardzo dobrze się pieni
+ nie obciąża włosów (a przynajmniej w moim przypadku)
+ ładnie pachnie
+ pozostawia włosy miękkie, gładkie i błyszczące
+ jest tani (5 zł / 200 ml)
+ jest wydajny (używam od kwietnia i dopiero widzę denko)

MINUSY:
nie widzę

Podsumowując
Szampon jest na tyle tani, że warto go choćby wypróbować. Nawet jeśli się nie sprawdzi zawsze można go zużyć do moczenia stóp ;) Opinie o nim są podzielone - abo się go kocha, albo nie lubi. Ten szampon jest kolejnym dobrym przykładem tego, że nie tylko skład powinien być wyznacznikiem do zakupu danego produktu (o czym pisałam tutaj)

Link do KWC


Używałyście go kiedykolwiek?

niedziela, 15 czerwca 2014

Henna - coś innego

W piątek listonosz przyniósł mi paczuszkę z henną w kolorze brąz oraz bhringraj. Gotową mieszanką farbowałam bardzo dawno, więc nie czekając zbyt długo wczoraj rano zabrałam się za rozrabianie henny...

Ale od początku :)
PoleHenny to sklep pani Uli, u której zaopatruję się w zioła na farbowania od 1,5 roku. Na jej blogu powstał wpis zachęcający do pomocy w wyborze nowego dostawcy. Od 3 dostawców zamówione zostały próbki - po 100 gram sproszkowanych roślinek oraz ich mieszanki. Postanowiłam się zgłosić i wybrałam mieszankę, która farbuje na brąz oraz dostałam bhringraj.

[wszystkie zdjęcia wykonane zostały w zwykłym świetle dziennym, jakość na miarę mojego aparatu, więc odcienie mogą być lekko przekłamane]
before


Pierwsze wrażenie




W srebrnych opakowaniach są mniejsze, zwykłe foliowe. Jestem zachwycona stopniem zmielenia henny, ale eclipta alba pozostawia bardzo wiele do życzenia, niestety. Drobiny są bardzo, bardzo duże i na pewno odbiegają od miału, jakim powinny być. Nawet Maka marki Hesh była drobniej zmielona. Za to na pewno ta grubiej zmielona nie śmierdzi tak jak ta od Hesh, która kojarzyła mi się z... prochami ludzkimi (swoją drogą nie wiem dlaczego, bo nigdy nie miałam okazji ich wąchać).

before
Mieszanie i nakładanie
Zarówno henna jak i bhringraj mieszają się z wodą bardzo dobrze. Sama henna tworzy bardzo gładką pastę, nie miałam żadnego problemu z nałożeniem jej na włosy

Spłukiwanie
No, tu się zaczęły schody... Bhringraj za nic nie chciał się wypłukać. Całość zajęła mi dwukrotnie więcej czasu niż zazwyczaj. Plusem jest to, że wypadło mi tylko 5 włosów :)

after
Kolor
Tuż po farbowaniu (godz 12) włosy były delikatnie ciemniejsze. Po 4 godzinach mocno się przyciemniły. Na zdjęciach po prawie 24 godzinach. Ja jestem bardzo zadowolona :) Dokładnie takiego efektu oczekiwałam. Kolor jest przepiękny.


after

Wnioski
Z wielką chęcią kupowałabym gotowe mieszanki kolorystyczne. Herbal brown to zdecydowanie mój kolor! Dużo lepiej i szybciej rozrabiało mi się tę hennę w porównaniu do henny Khadi (orzechowy brąz) i chyba jest lepiej zmielona. Efekt kolorystyczny porównywalny. Mam tylko nadzieję, że jeśli farba, której użyłam wejdzie na stałe do oferty sklepu PoleHenny, to będzie w cenie pozostałych produktów.
Jeśli chodzi o bhringraj to mimo fajnego efektu pielęgnacyjnego, jego forma sprawia dużo problemów przy spłukiwaniu. Nie tym razem ;)

Podoba Wam się nowy kolor? :)

sobota, 3 maja 2014

Aktualizacja włosowa po pół roku

Czas tak szybko mi upływa, że nawet nie zauważyłam, kiedy minęło ponad pół roku od ostatniej aktualizacji włosowej!
Co z nimi robiłam i jak pielęgnowałam? O tym poniżej + na sam koniec zestawienie kwiecień-sierpień oraz porównanie długości obecnej z wymarzoną :)

stan aktualny

Wrzesień, październik, listopad: przyznam szczerze, że w tym okresie nie dbałam jakoś specjalnie o moje włosy. Mycie, odżywka, jedwab, suszenie. Tyle. W mieszkaniu studenckim nie mam za bardzo możliwości na nakładanie odżywki na dłużej, wiec 5 min po myciu musiało wystarczać. Żałuję, że nie olejowałam regularnie włosów, bo zimą widoczne było ich przesususzenie. Do mycia używałam pianki Facelle, emulsji Babydream fur Mama, żelu z kolagenem Colway oraz szamponów przeciwłupieżowych z apteki. Odżywki: DeBa (ta z Biedry), Romantic Balsam z jedwabiem, maska Tahe Botanic Acabao Nutri Mask, . Od października walczę ze skórą głowy, która do tej pory strajkuje. Wraz z przesileniem jesiennym wypadła mi 1/4 włosów (w każdym razie strasznie dużo).
Grudzień, styczeń, luty: Wprowadziłam do pielęgnacji olejowanie (Babydream fur Mama jest świetny!) i za każdym razem stan włosów się poprawiał, ale nie robiłam tego regularnie. Włosy przestały wypadać po kuracji eliksirem Green Pharmacy, który stosuję do teraz, bo świetnie nawilża skalp i działa na cebulki.
Marzec, kwiecień: Regularne olejowanie oraz znalezienie świetnej odżywki przyniosły fenomenalne efekty. Odżywka to Isana Professional do włosów kręconych, która trafia do grona KWC. Co dwa tygodnie, kiedy wracałam do domu rodzinnego, na pół godziny zostawiałam Alterrę z granatem, a po myciu używałam odżywki b/s Ziaja (z czerwoną zakrętką). Taki duet nie tylko świetnie odżywiał włosy, ale zapewniał przyjemne doznania zapachowe ;) Znalazłam też szampon z SLES, który oczyszcza skalp i nie podrażnia - Isana Med z mocznikiem. Stosowałam go dopiero 2 razy, więc nie mam o nim wyrobionego do końca zdania. Często wracam też do mycia Green Pharmacy, który w miarę dobrze się spisuje

Podsumowanie inaczej:
Skóra głowy: Dopiero tydzień temu odkryłam co tak naprawdę szkodzi mojej skórze i jestem załamana, bo niewiele mogę z tym zrobić. Kombinowałam z różnymi szamponami, a okazało się, że mojej skórze najbardziej szkodzi woda. Poznańska, twarda, wysuszająca woda. W domu rodzinnym też nie jest rewelacyjna, ale udawało mi się jakoś ratować skórę wcierkami stosowanymi po myciu. Teraz to nie działa. I mimo że widać różnicę, kiedy umyję włosy w domu, o tyle problem wraca po powrocie do Poznania. Prawie zupełnie czysty skalp miałam po myciu w wodzie przegotowanej (szamponem Green Pharmacy), ale nie mam możliwości stosować tego na co dzień. Doraźnie pomaga mi eliksir Green Pharmacy do włosów wypadających, o którym wspominałam wcześniej. Ale nie jest to stan, z którego jestem zadowolona.
Stan włosów: Mimo że zimą moje włosy często się puszyły i nie wyglądały zdrowo, niewiele było trzeba, żeby doprowadzić je do świetnego stanu. Teraz są miękkie, nawilżone, lejące i błyszczące. Nie mam problemu z puszczeniem. Końcówki trochę ucierpiały, ale podcinałam je już raz, wiec za drugim problem zostanie całkowicie wyeliminowany. Muszę częściej nakładać na końce jedwab, bo jednokrotnie po myciu to jednak za mało. Bardzo przypadł mi do gustu ten z Green Pharmacy, który pięknie pachnie i na pewno kupię kolejną buteleczkę.
Skręt: Im dłuższe mam włosy, tym są cięższe. A im są cięższe, tym gorzej się kręcą. Nie skupiałam się na wydobywaniu skrętu, a najlepszym sposobem na stylizację obecnie jest zaplecenie wysuszonych włosów w luźny warkocz. Po rozpleceniu mam fale, które wyglądają bardzo naturalnie.
Długość: Jesienią poszalałam z podcinaniem włosów, a i naturalnie tempo wzrostu mocno zwolniło, więc mam wrażenie, że na długości nie urosły za dużo. Do wymarzonej długości brakuje mi mniej niż 10 cm, a że planuję kolejne podcinanie, moją długość osiągnę pewnie dopiero zimą.
Kolor: Co jakiś czas nakładam hennę, ale przyznam szczerze, że chodzi za mną przyciemnienie włosów i zastanawiam się jakiego preparatu użyć, żeby nie zrujnować studenckiej kieszeni (henna, amla i indygo przy takiej długości i gęstości to jednak jest wydatek). Macie jakieś propozycje?

I na koniec małe zestawienie :)




I jak Wam się podobają takie porównania?

Pozdrawiam serdecznie! :) 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Czytanie składów kosmetyków do włosów - inaczej

Temat wydaje się być odgrzewaniem kotleta, wszak już chyba na każdym blogu o włosach o tym wspominano. Po 2 latach zupełnie inaczej patrzę na składy niż na początku mojej przygody z świadomym czytaniem etykiet produktów. I właściwie, z tego co zauważyłam, większość (bo wszystkich na pewno nie odczytałam) wpisów na blogach o czytaniu składów kosmetyków opiera się na tych samych wskazówkach. Dzisiaj pokażę trochę inne spojrzenie na to wszystko.



Skład kosmetyku nie mówi nam o tym, jak dany kosmetyk będzie działać, można jedynie przewidywać jego właściwości. Dlatego nie zawsze trzeba odkładać na półkę z pozoru ubogą odżywkę (tutaj dobrym przykładem jest Kallos Latte, który u wielu osób sprawdza się rewelacyjnie). Warto też wspomnieć, że nie składnik decyduje o właściwościach, ale kombinacja danych składników i ich STĘŻENIE. Substancje aktywne mają najlepsze działanie gdy są zawarte w kosmetyku w określonej ilości np. pantenol do 1% (w produktach do włosów do spłukiwania), ekstrakty roślinne - 1%, peptydy 3-7%. Od stężenia zależy też efekt działania danego składnika. Przykładowo mocznik w stężeniu do 2% wspomaga regenerację skóry, 5-10 % działa nawilżająco, >10% działa keratolityczne.

Jeśli zobaczymy odżywkę, w której na 3 miejscu po wodzie będzie pantenol, a na 4 ekstrakt, nie znaczy to, że w odżywce jest duża zawartość tych półproduktów, wręcz przeciwnie, może być ich niewiele, a wszystkie składniki użyte po nich mogą być użyte w śladowych ilościach. Przykładowo Alberto Balsam (którego analizę będę musiała uaktualnić ;)) Poza tym nie ma co się spodziewać cudów w składzie w odżywce za 5 zł za 400 ml ;)

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Panthenol, Juniperus Communis Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cyclopentasiloxane, Stearalkonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cyclohexasiloxane, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Disodium EDTA,Benzopheone-4, Glycerin, Propylene Glycol,Ethoxydiglycol, Glucose, Butylene Glycol, Lactacic Acid, Bisabolol, Isostearamidopropyl Ethyldimonium Ethosulfate, PEG-9, Methylchloroisothiazolione, Methylisothiazolione, Parfum (Frangrance), Hexyl Cinnamal, Bezyl Benzoate, Linalool, Butylphenyl, Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Cl 17200 (Red 33), Cl 18050

W drugą stronę też to działa – jeśli jakaś substancja jest podejrzanie daleko w składzie, nie znaczy to  wcale, że jest jej za mało, aby mogła zadziałać.

Cała zabawa polega na tym, że stężeń nie znamy. Przynajmniej w większości przypadków. Więc nad składem można gdybać. Są składniki, których stężenie w kosmetyku jest ściśle określone prawnie i dotyczy zazwyczaj tych, które mają działanie drażniące i to na ich podstawie można próbować rozszyfrowywać pozostałe stężenia. Ale są tak niewielkie, że to rozszyfrowywanie nawet nie ma sensu. *Zwłaszcza, że producent nie ma obowiązku podawać w kolejności malejącej substancji, których stężenia są mniejsze niż 1%, a mogą być umieszczone losowo.

Składy kosmetyków są dla mnie małą zagadką i im więcej o nich czytam, tym trudniej jest mi je rozszyfrować. Od dłuższego czasu kolejność składników przetłumaczonych z łaciny czy angielskiego na język polski wraz z jedną z funkcji danego składnika jest dla mnie niewystarczająca. 

Przykładowo odżywka wzmacniająca Artiste:
Aqua, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Keratin, Stearic Acid, Hydrolyzed Silk, Glycerin, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Parfum, Panthenol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Salicylate, Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde

Na drugim miejscu w składzie, tuż po wodzie, glikol propylenowy, który jest humektantem, dalej alkohol tłuszczowy, który jest emolientem i keratyna (która jest proteiną, ale działa też jak humektant). I szczerze zastanawia mnie to, czy opinie typu , „ta odżywka powoduje u mnie puszenie, więc moje włosy nie lubią protein” nie wynika bardziej z tego, że jest tu może duża zawartość glikolu, a już niewielka emolientu (chociaż nie nie wiadomo, ile czego jest). A jak wiadomo humektanty bez emolientów nie są pogodoodporne. I niby keratyna jest już na 4 miejscu w składzie, ale to wcale nie musi oznaczać, że jest jej tam dużo. Bez znajomości stężeń tak naprawdę o produkcie wiemy bardzo niewiele.

Podsumowując: skład kosmetyku traktujmy jako wskazówkę, a nie wyznacznik.

Na temat składów mogłabym pisać i pisać, tylko… nie potrafię ubrać myśli w słowa. I mimo że czytam ten tekst po raz trzydziesty, nadal mam wrażenie, że nie przekazałam wszystkiego w sposób jasny i zrozumiały. Chętnie bym popłynęła w tym temacie, ale ciężko mi skoncentrować się tylko na jednym aspekcie i edytowałam ten tekst chyba milion razy raz po raz wyrzucając akapity o kontrowersyjnych SLS i SLES, parafinie, silikonach, konserwantach, konsystencjach itp., żeby zachować jako taką spójność. Mam wrażenie, że wyszłam z wprawy w pisaniu i przez to mam trudności.

*Dałam gwiazdkę, bo nie mogę odnaleźć źródła, w którym znalazłam tę informację, więc nie bierzcie tego za 100% prawdę




Pozdrawiam Was serdecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...