wtorek, 21 października 2014

Hej, włosy, rośnijcie!

Jeśli gdzieś kiedyś powiedziałam / napisałam, że nie mam parcia na to, żeby moje włosy rosły długie, to odwołuję ;) Otóż wymyśliłam sobie, że zapuszczam naturalne włosy. Mój naturalny, ciemny brąz, nietknięty farbami i henną. Problem jest taki, że mam jakieś 40-50 cm farbowanych i  chcę jak najszybciej z tego zejść. Dlatego ostatnio nawet zaprzyjaźniłam się z fryzjerem.
Nie jest tak, że kolor czy stan włosów po hennie mi nie odpowiadają. Ale wiecie... nie miała baba problemu, to go sobie znalazła ;)
Na facebooku reklamy, które się wyświetlają nawiązują do często przeglądanych przez nas treści. I tak oto właśnie trafiłam na fanpage Harmonyplus.pl Przejrzałam posty i moją uwagę przykuło to zdjęcie

Same przyznacie, że robi wrażenie ;) Fotka to mistyfikacja, ale w głowie zrodziło się "CHCĘ PRODUKTY, KTÓRE DAJĄ TAKI EFEKT". Nie to, że im wierzę na 100%. Ale gdyby faktycznie udało się im chociaż minimalnie zwiększyć szybkość wzrostu to... czemu by nie spróbować?

Tydzień temu w moje łapki wpadł szampon i odżywka, czym chwaliłam się na moim fanpage .


Oba produkty mają po 250 ml i teoretycznie wystarczą na miesięczną kurację.Obiecywany jest nawet trzykrotnie szybszy wzrost włosów, o czym możecie przeczytać na stronie http://harmonyplus.pl/HairBellSet

Nie omieszkam pochwalić się efektami za miesiąc.

Na razie (po dwóch użyciach) zaobserwowałam, że wypada mi mniej włosów.

W czasie kuracji nie będę używać niczego, co mogłoby zaburzyć ocenę. Z nożyczkami na miesiąc też się pożegnam.

To tyle na początek ;)

środa, 15 października 2014

O produkcie, od którego się uzależniłam

Mowa o mgiełce do twarzy. Jeśli ktoś jakiś czas temu powiedziałby mi, że będę używać z czystą przyjemnością mgiełki do twarzy, z pewnością bym go wyśmiała.

Miesiąc temu na spotkaniu zorganizowanym przez Apis Cosmetics uczestniczki (w tym ja) dostały produkty do przetestowania. Po zobaczeniu zawartości torebki pomyślałam "krem do twarzy - fajnie, mam jeden, który uwielbiam, ten z chęcią przetestuję, peeling - super!, maseczka - o, przyda się!, mgiełka... MGIEŁKA?! hmm... komu by ją podarować...?". Naprawdę myślałam, że używanie tego typu produktu do twarzy to niepotrzebny zabieg i strata czasu. Poza tym, co niby miałaby wielkiego uczynić pachnąca woda?



No ale wyszło tak, że mgiełkę zabrałam do Poznania i chcąc-nie chcąc psiknęłam twarz po umyciu mydłem i osuszeniu. Jak to często bywało, skóra po myciu była nieprzyjemnie napięta. O jakie było moje zdziwienie, jak po użyciu tego produktu natychmiast się złagodziła. Ciężko mi to nawet opisać, ale pewnie domyślacie się, o co chodzi. Efekt zrelaksowanej skóry tak mi się spodobał, że postanowiłam używać tego kosmetyku po każdym myciu. Do tamtej pory ukojenie przynosił mi dopiero krem (swoją drogą też z Apisu), a po użyciu mgiełki skóra jest jednocześnie ukojona i odświeżona. Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale efekt jaki daje ten produkt jest naprawdę uzależniający.



Kilka słów o mgiełce ze strony:
Mgiełka z ekologiczną wodą z gałązek oliwnychi ekstraktem z oliwekDla każdego rodzaju ceryDelikatna mgiełka zawiera ekologiczną wodę z gałązek oliwnych certyfikowaną przez Ecocert® i ekstrakt z oliwek. Błyskawicznie odświeża, łagodzi i rewitalizuje dojrzałą, zniszczoną skórę.
 Skład i opis na opakowaniu:



Duża pojemność zapewni mi możliwość długiego używania, a atomizer naprawdę tworzy przyjemną mgiełkę.
Polecam :)

PS. Obiecuję, że niedługo pokażę włosy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...